sobota, 10 września 2016

Recenzja #47 - Gra też może być niebezpieczna


#47


Tytuł: Nerve - Nerve
Autor: Jeanne Ryan
Seria: -
Czytelnicze wyzwanie: -
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2016

Opis z okładki
Vee, otoczona popularnymi przyjaciółmi, zawsze pozostaje w cieniu. Któregoś dnia postanawia to zmienić i bierze udział w internetowej grze NERVE. Z przystojnym Ianem u boku żadne zadanie nie jest trudne. Początkowo gra wydaje się ekscytująca, jednak wkrótce przybiera zaskakująco niebezpieczny obrót...



Opis fabuły

Vee ma popularnych przyjaciół. Sama kryje się w cieniu, robi im makijaż na przedstawienia i nie chodzi na imprezy ze względu na szlaban. Pewnego dnia postanawia zrobić coś szalonego i zgłasza się do internetowej gry NERVE. Awansuje do kolejnych rund, w których bierze udział kuszona atrakcyjnymi nagrodami. Partneruje jej boski Ian, a teoretycznie wspierają owi popularni ,,przyjaciele". Vee wkręca się w grę, jest pełna entuzjazmu. Czy jednak taka pozostanie, gdy okaże się, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje?


Ocena

Do książki byłam nastawiona... właściwie to nie nastawiałam się zbytnio (o matko, chyba zaczynam tak większość recenzji...)
Po Nerve nie spodziewałam się niczego specjalnego. Ot, lekka młodzieżówka do przeczytania i wyluzowania się w szkole. Po przeczytaniu prologu trochę się zniechęciłam, ale skoro to egzemplarz recenzencki, to brnęłam w to dalej. I przyznam, że po pewnym czasie całkiem mi się spodobało. Czytając o Ianie miałam przed oczami Iana Somerholdera. I to było nawet fajne ;). Vee pozostała u mnie bez większych uczuć, pozytywnych lub negatywnych. Jedyne, co mnie w niej bardzo irytowało to to, że ciągle myślała o tym, co sądzą, robią lub zrobiliby inni. Przyjaciele, inni zawodnicy lub rodzice. Tak jakby Vee była pozbawiona własnego mózgu i musiała wzorować się na innych. Bezsensowne jest też owiewanie tajemnicą przyczyny jej szlabanu, która, no cóż... nie jest zbyt wymyślna. 

Co do samego pomysłu na książkę, to nie ukrywam, że jest on ciekawy. Jeśli chodzi o wykonanie, to już trochę gorzej. Wyzwania w grze są lekko głupawe, żeby nie powiedzieć infantylne. Tak samo, jak zachowania bohaterów. Rozumiem, że każdego kusi obietnica sławy oraz wartościowych nagród, ale ja rozmyśliłabym się w kilku momentach, w których postacie z książki nawet się nie zawahały. To wszystko sprawiło, że do książki żywię bardzo mieszane uczucia. Z drugiej strony, powieść porusza współczesne problemy, takie jak materializm czy manipulowanie innymi. Prolog jest moim zdaniem niepotrzebny, bo o jego bohaterce w powieści wspomniane jest tylko raz. Na dodatek nie znamy zakończenia historii opowiedzianej w tej części powieści. Cała gra wyglądała mi na neverending story. To wszystko działo się w ciągu kilku wieczorów, które nagle jakby miały po kilkadziesiąt godzin i to wszystko dało się wtedy zrobić. Ulokowanie więc akcji w czasie jest bardzo kiepskie. Przejdźmy teraz do końcówki, która miała być zaskakująca. Udało się. Powieść skończyłam z uniesionymi brwiami i właściwie nie wiedziałam, czemu miał służyć ten dziwaczny zabieg. 

Wydanie bardzo mi się podoba, okładka jest oryginalna. Przyznam się, że przez to lustrzane odbicie napisu NERVE, na początku przeczytałam to jako NEVER. No bo tak pasowało.
Ogółem książka nie jest zbyt wymagającą lekturą. Może kiedyś, kiedyś powrócę do niej, ale na chwilę obecną się na to nie zanosi.
Ocena: 6.5/10 (wahałam się między 6 a 7, więc...)
Ines de Castro

Za książkę dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

2 komentarze :

  1. Już kilka razy spotkałam się z tą książka, dlatego mam ja zamiar przeczytać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat Tobie się spodoba :) U mnie szału nie było

      Usuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.