czwartek, 31 marca 2016

Recenzja #19 - ,,Co znajduje się pod podłogą?"

#19

Tytuł: ,,Pod podłogą"
Autor: Michał Pstrucha
Seria: ABC
Czytelnicze wyzwanie: 49. Mrozi krew w żyłach
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015

Thriller psychologiczny - debiut polskiego autora.

Opis z okładki
JEST JUŻ ZA PÓŹNO NA KROK WSTECZ
Łukasz nie pamięta swojego dzieciństwa ani pierwszych siedemnastu lat życia. Urywki z przeszłości nawiedzają go tylko w snach. Odkrywanie zapomnianej prawdy komplikuje się, kiedy poszukiwany przez policję morderca pozostawia auto na podjeździe Łukasza. Od tej chwili jego życie przestaje być monotonne. Coraz częstsze wizyty policji, dziwne przypadki, niewyjaśnione zniknięcia... Teraz Łukasz, czy tego chce, czy nie, musi poznać prawdę o swojej przeszłości. Nawet jeśli będzie to kosztować więcej niż jedno życie.

Informacja o autorze (z okładki)
Michał Pstrucha - mieszka i pracuje w Łodzi. Lubi aktywnie spędzać czas, pisać i kręcić filmy. Thriller psychologiczny ,,Pod podłogą" jest jego debiutem.


"Nie można roztrząsać przeszłości, zapominając o tym, co jest teraz". 

Opis fabuły
Łukasz pracuje w firmie, w dziale reklamacji. Każdy jego dzień wygląda tak samo: praca - dom. Co noc męczą go koszmary, w których, jak sądzi, zawierają się kawałki jego przeszłości, której nie pamięta. Pewnego dnia pod jego domem staje samochód poszukiwanego mordercy. Policja próbuje się czegoś dowiedzieć, złapać Oczkowskiego. Natomiast w Łukaszu narasta strach o swoje życie. Kasia, koleżanka z pracy, stara się go wesprzeć, ale w całą sprawę wplątuje się Natalia. Jest ona policjantką, która chyba zna Łukasza, ale mężczyzna nie wie skąd. Jak daleko zabrną poszukiwania przeszłości i dawnego życia? Do czego będzie zdolny posunąć się Łukasz? I czy wszyscy są tymi, za których się podają?

Ocena
Pierwszy raz miałam okazję czytać thriller psychologiczny. I doszłam do wniosku, że chyba nie jest to gatunek odpowiedni dla mnie. Ale zacznijmy od tego, co mi się podobało.
Bohaterowie są dobrze wykreowani, Są realni, a miejsce akcji jest dobrze opisane. Pan Pstrucha nie zanudza nas długimi opisami świata przedstawionego. Akcja wartko się toczy i czytelnik błyskawicznie pochłania kolejne strony powieści. Książka zawiera wszystkie elementy potrzebne do napisania tego rodzaju powieści. Wszystko jest uzupełnione nutką tajemnicy i mroku, od których zmroziło mi krew w żyłach, tak jak Łukaszowi. Tajna organizacja była świetnym pomysłem. Autor dobrze poradził sobie z pokazaniem tego, jak myślą jej członkowie. Pan Michał ukazał, co mogą zrobić ludzie trawieni przez chęć czynienia wyższego dobra. Ogółem, wszystko w tej powieści jest niezwykle intrygujące, wątek psychologiczny był bardzo dobry (umysł trawiony przez chorobę, a także zachowania innych bohaterów, gdy myślałam, że chcą zrobić z Łukasza wariata), mimo że czasem się w nim gubiłam. I w ten sposób przeszłam do tego, co mnie nie powaliło. Miałam problem z chronologią, czyli z tym co kiedy się działo - co jest snem, wspomnieniem a co rzeczywistością. Chwilę też zajęło mi dotarcie do prawdy, zrozumienie ujawnionych faktów oraz tego, kto po której stronie stoi. Czasem zdarzały mi się przestoje, podczas których musiałam trochę odpocząć od tej książki, ale było to chyba spowodowane faktem, że thriller psychologiczny nie jest gatunkiem, w którym dobrze się odnajduję. Aby podsumować, stwierdzam, że debiut pana Michała Pstruchy jest bardzo udanym debiutem, a powieść ,,Pod podłogą" jest lekturą obowiązkową dla fanów książek tego rodzaju.
Ocena książki: 7.5/10
Ines de Castro

Serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka za wysłanie mi egzemplarza recenzenckiego tej powieści! 

poniedziałek, 28 marca 2016

Recenzja #18 - ,,Czy Bóg rzeczywiście ma jakiś sekret?"

#18

Tytuł: ,,Tajemnica Boga"
Autor: Karina Krawczyk
Seria: ABC
Czytelnicze wyzwanie: 6. Polski autor
Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2015

Opis z okładki
A GDYBYŚ TAK MÓGŁ SPEŁNIĆ KAŻDE SWOJE ŻYCZENIE?
Pewne tajne ugrupowanie szuka sposobu na odkrycie boskiej tajemnicy. Tropy wiodą w różnych kierunkach. Ponoć gdzieś żyją pustelnicy, którzy już dawno ją zgłębili. Nie mogąc ich odnaleźć, zdesperowani członkowie ugrupowania porywają jedyną osobę, która według nich może ich doprowadzić do upragnionego celu. A oni chcą osiągnąć... wszystko.

Informacja o autorze (z okładki)
KARINA KRAWCZYK- pasjonatka teorii spiskowych i kryminałów, wieloletnia właścicielka biura podróży i jednocześnie nauczycielka turystyki i hotelarstwa. Uważa, że ,,świat to za mało", dlatego z optymizmem żyje każdą chwilą.

Opis fabuły
Kaja, razem z Borysem, jest właścicielką Art Mody. Ma męża i córeczkę, Lenę. Jest szczęśliwa, jej największymi zmartwieniami są bieżące trendy modowe i kłótnie między Leną a babcią. Pewnego dnia poznaje Alana Korny'ego, który proponuje jej posadkę w swoich liniach lotniczych. Kobieta przechodzi kurs i rusza w świat jako stewardessa. Pewnego dnia odkrywa zdradę swojego męża i całe jej życie się sypie. Jak Kaja poradzi sobie w nowej sytuacji?
Moris należy do tajnej organizacji poszukującej tajemnicy Boga. Jest wierny swoim ideałom, ale jednocześnie chciwy i zachłanny. Nie cofnie się przed niczym. To on jest sprawcą morderstw zakonników i z pozoru przypadkowych ludzi. Zgodnie z rozkazami swojego Mistrza jeździ po całym świecie szukając sekretu, który może zapewnić mu nieograniczoną władzę. Czy Morisowi uda się znaleźć właściwy trop i zdobyć to, na czym mu tak zależy? A może rozwiązanie jest prostsze niż może się wydawać?

Ocena
Wyobrażaliście sobie, jakby to było, gdyby Dan Brown napisał coś razem z Jamesem Rollinsem? Ja tak i odpowiedź na pytanie jakby to wyglądało znalazłam w tej książce. Byłaby to po prostu ,,Tajemnica Boga". Autorka bardzo dobrze wykreowała bohaterów, każdy ma swój indywidualny charakter. Powieść jest niezwykle mroczna i tajemnicza, pełna zagadek, których rozwiązania znajdujemy na ostatnich stronach powieści. Książka trzyma w niesamowitym napięciu i jest bardzo realistyczna. Wszystko można przenieść do dnia dzisiejszego i nikt by się nie zorientował, że za jakimiś morderstwami stoi ugrupowanie szukające sekretu Boga. Powieść w znaczny sposób porusza zagadnienia wiary chrześcijańskiej. Bardzo dobrze opisane są też dzieła sztuki i ciekawe miejsca we Włoszech i nie tylko. Widać, że pani Krawczyk wiedziała, o czym pisała. Jeśli mam się do czegoś przyczepić, to do zbyt późnego połączenia wątków Kai i Morisa oraz do zniknięcia pewnych tematów, takich jak praca głównej bohaterki w liniach lotniczych czy postać Konrada. Całą powieść można było jeszcze bardziej skomplikować, ale obecna wersja jest jak najbardziej w porządku i książkę można spokojnie pochłonąć w kilka wieczorów. Ogółem książka bardzo mi się podobała, mimo niewielkich niedociągnięć, ale myślę, że w kolejnych powieściach pani Karina je zlikwiduje :). Na uwagę zasługuje też znakomite i nieprzewidywalne zakończenie, a takie lubię najbardziej.
Co do wydania, to jest ono bardzo fajne. Cudna okładka! Czcionka mogłaby być mniejsza, ale dzięki większemu rozmiarowi, po powieść mogą sięgnąć dalekowidze bez potrzeby wkładania okularów (na przykład moja babcia). Książka ma trochę nietypowy format, ale dzięki temu można ją wszędzie zabrać, a także bez przeszkód czytać w domu.
Ocena książki: 8,5/10
Ines de Castro

Książkę miałam możliwość przeczytać dzięki ogromnej uprzejmości wydawnictwa Oficynka. Dziękuję!

niedziela, 27 marca 2016

Recenzja #17 - ,,Cudowne, nastoletnie połączenie Jamesa Bonda i Sherlocka Holmesa"

#17

Tytuł: ,,Chłopak nikt" - ,,The Unknown Assassin #1. I Am The Weapon"
Autor: Allen Zadoff
Seria: ,,Chłopak nikt"
Czytelnicze wyzwanie: 50. Tytuł ma tyle samo sylab, co moje imię.
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2014

Dorwana za 10,47 na dadada.pl
Mam nowego książkowego męża - to chyba powinno wystarczyć.

,,Właśnie dlatego unikam wszelkich związków z ludźmi. Są skomplikowani. Chcą ode mnie rzeczy, których nie mogę im dać".

Opis z okładki
Osierocony i wychowany w eksperymentalnym obozie, w którym uczyniono z niego broń idealną.
W zasadzie go nie ma. To znaczy jest tylko narzędziem, które unieszkodliwia niebezpiecznych wrogów jest kraju. Nie ma własnego życia, własnych planów, własnych marzeń, własnych uczuć. Ma tylko swoje zasady. I swoje sposoby. Umie myśleć i przewidywać. Umie posługiwać się zadziwiającą technologią. Jest zabójczo skuteczny i praktycznie niewidzialny, bo któż obawiałby się zwyczajnego, sympatycznego nastolatka.
Czy jest w nim jakiś słaby punkt? Czy jest szczelina, przez którą można wniknąć, by go zniszczyć? Czy warto go zniszczyć? I czy on na to pozwoli?
Powieść, jakiej nikt się nie spodziewa. I bohaterka, jakiej on się nie spodziewa.

,,Też kiedyś miałem uczucia. Chyba. Ale to było bardzo dawno temu".



Opis fabuły
Główny bohater kończy swoją misję. Zabija ojca swojego najlepszego kumpla, Jacka, i rusza, by podjąć się kolejnego zadania. Niespodziewanie, zostaje zaatakowany przez czterech Azjatów. Walczy z nimi i po wygranej bójce odjeżdża. Kontaktuje się z Matką i Ojcem, którzy przekazują mu kolejną misję. Tym razem jest ona wyjątkowa. Ma tylko 5 dni na zabójstwo burmistrza Nowego Jorku. W tym celu przenosi się do szkoły, gdzie uczy się Samara. Tam poznaje wiele ciekawych osobowości i sam staje się sensacją. Szybko nawiązuje kontakt z Sam, jednak czy pięć dni wystarczy, by zabić jej ojca? Czemu ta misja jest taka niezwykła? I jakie nowe fakty zostaną ujawnione w trakcie jej trwania?

,,Kiedy ktoś bije się sam ze sobą, zawsze przegrywa".


Ocena
Intrygujący tytuł, świetna okładka, dynamiczna akcja i cudowny główny bohater - to właśnie ,,Chłopak Nikt". Pomysł na powieść jest oryginalny i nie spotkałam się z drugą taką książką. Autor pisze bardzo przyjemnym do czytania językiem. Pokazuje naiwność ludzi i wyższość tajnych organizacji nad ,,zwykłymi śmiertelnikami". Zach (jest to prawdziwe imię mojego nowego męża) jest po prostu bronią idealną. Ma wszystko zaplanowane w najmniejszym calu i prawie zawsze wykorzystuje nadarzające się okazje. Kolejną zaletą autora, Allena Zadoffa, jest to, że podczas pisania chyba całkowicie wyzbył się emocji. Podczas tworzenia powieści, pisarze przelewają swoje uczucia na bohaterów książek. A tu... Zach nie ma emocji, uczuć. Do czasu. Pojawiają się one powoli i w nieznacznych ilościach. Później chłopak znów się ich pozbywa, bo widzi ich wpływ na siebie. Zach jest niezwykle oddany i wierny Programowi, mimo wszystkich złych chwil, jakie Matka i Ojciec mu dostarczyli.
Polskie wydanie posiada przejrzystą formę i cudną okładkę. Na uwagę zasługuje także to, że rozdziały nie mają konkretnych nazw. Za tytuł służy pierwsze zdanie rozdziału - jest to bardzo ciekawy zabieg.

Uważam, że powieść jest wspaniała i na pewno warta przeczytania. Razem z ,,Black Ice" są moimi ulubionymi książkami przeczytanymi w tym roku. Polecam każdemu, bez względu na upodobania, wiek czy płeć.
Ocena książki: 11/10
Ines de Castro

,,Życie toczy się dalej. Nawet po największych tragediach po prostu toczy się dalej".

,,Wyboru dokonują za nas nasze ograniczenia".


Życzenia na Wielkanoc 2016

WESOŁEGO ALLELUJA!
W ten piękny dzień chciałabym życzyć Wam wszystkiego co najlepsze: radości i wielu łask bożych płynących z pustego już grobu Chrystusa, wielu pięknych chwil spędzonych z rodziną, świadomości, że wszyscy jesteśmy dziećmi bożymi oraz nadziei na lepsze jutro, zmartwychwstanie i życie wieczne.

Ines de Castro


sobota, 26 marca 2016

TAG - Co by było gdyby...?

Hejka!
Mam dla Was TAG, do którego nominowała mnie Paulina z bloga Miasto Książek . Mam nadzieję, że się Wam spodoba...

Co by było gdyby mama Muminka nie urodziła Muminka?
Wtedy nie byłaby Mamą Muminka, Włóczykij nie miałby przyjaciela. No i analogicznie Tata Muminka nie byłby Tatą Muminka i cała seria strasznie by się skomplikowała :P. Ach, no i Panna Migotka nie pokochałaby Muminka (bo by nie istniał), a Mi nie miałaby komu dokuczać :)

Co by było gdyby Prim nigdy nie została wylosowana do Igrzysk?
Hm... wtedy Katniss nie musiałaby zgłaszać się na ochotnika i nie byłaby z Peetą. Główna bohaterka nie poznałaby Finnika i może byłaby z Galem. Razem by uciekli i żyli w lesie. Natomiast rewolucja rozpętałaby się (o ile w ogóle) dużo później i nie zginęłoby tylu ludzi.

Co by było gdyby rodzice Harry’ego nie zostali zamordowani?
Wtedy Harry nie byłby Chłopcem, Który Przeżył. Pewnie żyłby normalnie, od dziecka z wiedzą o czarodziejskim świecie i o tym, kim jest. Nie musiałby wyruszać na niebezpieczne misje, a Dumbledore nie okazywałby mu takiej sympatii. Może wcześniej zaprzyjaźniłby się z kimś z Hogwartu i później nie tworzyłby Złotej Trójcy razem z Ronem i Hermioną.

Co by było gdyby Hermiona byłaby Chinką?
Może wtedy przyjaźniłaby się z Cho Chang? I być może miałaby więcej adoratorów (niektórym podobają się Azjatki) i nie byłaby z Ronem. Może wtedy Harry by się w niej zakochał albo ktokolwiek inny, byle nie Ron!

Co by było gdyby Tiara Przydziału umieściła Harry’ego w Slytherinie?
Wtedy może Harry zaprzyjaźniłby się z Draconem? Byłoby super! I do tego może Snape wybaczyłby mu decyzję jego matki... Harry mógłby się też więcej dowiedzieć o Voldziu i szybciej go zabić. No i nie musiałby pić eliksiru wielosokowego w drugiej klasie :D

Co by było gdyby Lily poślubiła Snape’a a nie Jamesa?
Wtedy byłoby... dziwnie. Ale zaraz, wtedy nie byłoby Harry'ego! To znaczy, byłby ale z tłustymi włosami i wielkim nosem :P. I James byłby zraniony, Syriusz nie byłby chrzestnym Harry'ego i główny bohater nie poznałby reszty Hunctwotów!

Co by było gdyby Clary nie poszła na urodziny do klubu Pandemonium?
Przede wszystkim, nici z wszelakich wątków miłosnych! Clace, Sizzy i Malec - to wszystko by nie istniało! No i Clary mogłoby się coś stać podczas porwania jej matki i wcześniej i bardziej brutalnie dowiedziałaby się, kim jest. Chyba, że przeszłaby na stronę Valentine'a...?

Co by było gdyby gdyby Łucja nie weszła do szafy?
Wtedy Narnia nie przeszłaby swojego okresu świetności, Czarownica nie zostałaby pokonana. Pan Tumnus nie naraziłby się władczyni i inne dzieci, o których czytamy w serii nigdy nie weszłyby do Narnii. No i nie wiadomo, czy Aslan kiedykolwiek by się pojawił.

To już wszystko, mam nadzieję, że TAG Wam się spodobał. Dziękuję Paulinie za nominację. Wszyscy, którzy chcą mogą zrobić ten TAG - nominuję Was :).

Ines de Castro

piątek, 25 marca 2016

Wieczór filmowy #11 - ,,Vice: Korporacja zbrodni"

#11

Tytuł: ,,Vice: Korporacja zbrodni" - ,,Vice"
Reżyser:  Brian A Miller
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Film zbierający skrajnie pozytywne lub negatywne opinie. W głównej roli Bruce Willis...

Fabuła
A gdybyś tak mógł spełnić wszystkie swoje marzenia? Fantazje o gwałtach, napadach i morderstwach? To wszystko możesz zrealizować właśnie tu...


To właśnie w Vice, z pomocą grupy cyborgów i Twoich pieniędzy, możesz spełnić wszystkie swoje zachcianki. Drinki, ekskluzywne pokoje i mnóstwo rozpusty - to wszystko czeka na Ciebie. Czyż Vice nie jest rajem na ziemi?
Tak właśnie może się wydawać. Oddzielony obszar, gdzie możesz robić wszystko, co tylko chcesz jest Twoim własnym, małym rajem. Wszystko idzie gładko i pięknie, dopóki jeden z cyborgów nie zaczyna mieć wspomnień. Tak, wspomnień. Bowiem te cyborgi codziennie są resetowane i przeżywają w kółko ten sam dzień. Aż wreszcie Kelly przypomina się jej ostatnia śmierć. Ucieka z Vice, a za nią w pogoń ruszają ludzie szefa korporacji. Agencją zainteresowana jest też policja - Roy chce raz na zawsze zniszczyć Vice, ponieważ popełniane na cyborgach zbrodnie przenoszą się do realnego świata. Czy Roy pomoże uciekającej Kelly a może na jej drodze stanie ktoś jeszcze?

Ocena
Historia przedstawiona w filmie jest bardzo oryginalna. Wykreowanie Vice jako ogromnego domu rozpusty świetnie wyszło reżyserowi. Oczywiście film jest brutalny, ale dzięki temu bardzo zyskuje na realizmu. Aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani, Thomas Jane grający Roy'a spisał się na medal. Film ma wiele zwrotów, i tak już dynamicznej, akcji. Jedyne, co mi przeszkadzało to celność, a raczej jej brak, u ludzi Juliana. Ogółem film mi się podobał, myślę, że warto go zobaczyć nie tylko dla dobrego kina akcji, ale także dla refleksji nad tym, czy nasze marzenia rzeczywiście są dobre.
Film dostaje ode mnie mocne 8/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #10 - ,,John Wick"

#10

Tytuł: ,,John Wick" - ,,John Wick"
Reżyser:  David Leitch, Chad Stahelski
Kraj produkcji: USA 
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: -

Film o byłym płatnym zabójcy, który po śmierci żony wraca do fachu z pragnieniem zemsty. W roli głównej niezastąpiony Keanu Reeves.


Fabuła

John Wick był swego czasu najlepszym płatnym zabójcą w USA. Kiedy poznał swoją żonę wycofał się dla niej z brudnego biznesu. Po jej pogrzebie otrzymuje od ukochanej pośmiertną przesyłkę - pieska, który ma być jednocześnie pamiątką dla Johna. Niestety, syn groźnego mafiozy przez chciwość dokonuje kradzieży i brutalnego napadu na Johna. Podczas zdarzenia, zabija szczeniaka i kradnie Mustanga Wicka. Główny bohater, pałający chęcią zemsty, zagłębia się w mroczną przeszłość płatnego mordercy i szuka winnego ostatniej straty. Wraca do mafijnego półświatka i wkrótce to on staje się potencjalną ofiarą. Czy John zdoła się zemścić czy może łowca stanie się ofiarą?


Ocena

Film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie spodziewałam się większości scen, wszystko ogromnie mnie zaskoczyło. Keanu Reeves spisał się doskonale, wszystkie sceny walki wyszły aktorom cudownie. Do tego świetna muzyka - pod tym względem jest to jeden z najlepszych filmów. To, co jeszcze mi się podobało to wiele zwrotów akcji oraz przedstawienie mafijnego półświatka - porachunki i starzy znajomi Wicka dodają dynamiki temu filmowi. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to jeden z filmów, gdzie wszyscy się biją, zabijają, po prostu kolejna sensacyjna produkcja. Jest to jednak nieprawda. Fakt, niektóre sceny są brutalne, ale bardzo realistyczne. Film ma swój klimat i pokazuje do czego są gotowi ludzie z chciwości oraz osoby zdesperowane. Może ktoś z Was odnajdzie w sobie Johna? A może ktoś inny pokocha go tak samo jak ja?
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #9 - ,,Twarz anioła"

#9

Tytuł: ,,Twarz anioła" - ,,The Face of an Angel"
Reżyser: Michael Winterbottom
Kraj produkcji: Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: ,,Angel face" - Barbie Latza Nadeau oraz historia prawdziwa

Budzący zachwyt debiut Cary Delevingne, jednak czy w istocie jest się czym zachwycać?

Fabuła
Jest to historia brutalnego morderstwa studentki widziana oczami dziennikarzy. Główny bohater, Thomas, jest reżyserem i chce nakręcić film o śmierci Elizabeth. Wyjeżdża więc do Włoch, by lepiej poznać tę historię i tym samym uczestniczyć w ostatecznym procesie przeciwko podejrzanej, Jessice. W sprawie pomaga mu piękna, włoska dziennikarka, która wprowadza go w zwyczaje i kulturę Sienny, gdzie dzieje się akcja. Thomas we Włoszech poznaje wiele różnych osobowości, w tym Melanie, która oprowadza go po ,,ciemnej stronie" Sienny. Thomas zaczyna prowadzić własne śledztwo jednocześnie wpadając ze skrajności w skrajność. Atmosfera wokół filmu robi się coraz gęstsza tak samo jak wokół sprawy Jessiki. Czy uda się odkryć prawdę, czy sprawa morderstwa Elizabeth już na zawsze pozostanie tajemnicą?

Ocena
Jedno wielkie rozczarowanie - tak mogę określić swoją ,,przygodę" z tym filmem. Spodziewałam się znakomitego kryminału na miarę przygód Holmesa, a dostałam nic niewnoszącą obyczajówkę. Po pierwsze, bohaterowie - okropnie wykreowani, bez celu w życiu i na dodatek bezmyślni. Po drugie, aktorzy - tu jest dobrze, jest to jedna z niewielu zalet tego filmu. Pomysł na film byłby naprawdę dobry, gdyby nie otwarte zakończenie bez jakiejkolwiek pointy. Nie widzę żadnego sensu w kręceniu takich filmów. Ich zakończenie można podsumować ,,I koniec, i bomba. Kto patrzył, ten trąba", bo tak jest naprawdę. Na koniec widz wie tyle samo, co przed zobaczeniem tego filmu. Na początku zapowiadało się ciekawie, akcja toczyła się dynamicznie, by potem zwolnić i zostawić mnie rozczarowaną i zadziwioną tym, jak ktoś mógł się tym zachwycać. Jedynym plusem była dla mnie rola Cary, mimo że drugoplanowa, to modelka zagrała lepiej niż doświadczeni aktorzy obsadzeni w głównych rolach.
Ocena filmu: 3/10
Ines de Castro

Recenzja #16 - ,,7 razy ten sam dzień..."

#16

Tytuł: ,,7 razy dziś" - ,,Before I fall"
Autor: Lauren Oliver
Seria: -
Czytelnicze wyzwanie: 40. Z liczbą w tytule
Wydawnictwo: Moondrive
Rok wydania: 2015

Nowy ,,Dzień Świstaka", ,,Na skraju jutra" czy może coś zupełnie nowego i oryginalnego?

Fabuła
Samantha Kingston jest szkolną gwiazdą. Wszystko uchodzi jej na sucho. W dodatku ma zwariowane przyjaciółki i chłopaka, który jest popularnym szkolnym ciachem. Śmieje się z mniej popularnych dziewczyn, ale nikt nie zwróci jej uwagi. 12 lutego, w Dzień Kupidyna, Sam bierze udział w imprezie u Kenta. W ten sam dzień ma przeżyć swój pierwszy raz ze swoim chłopakiem, Robem. Niestety, do niczego między nimi nie dochodzi, gdyż Samantha ginie w wypadku samochodowym. Jednak... Sam budzi się. Znów jest 12 lutego i wszystko zaczyna się od nowa. Czy Sam uda się uwolnić z pętli czasu? Czy dziewczyna zrozumie swoje błędy?

Ocena

Książka od dłuższego czasu bardzo mnie intrygowała. Słyszałam o niej bardzo pozytywne opinie i chciałam poznać twórczość pani Oliver. Teraz, kiedy już przeczytałam tę powieść, stwierdzam, że pani Oliver kreuje świetnych bohaterów i ma niezwykły talent. No, ale po kolei. Książka mi się podobała, mimo że w pewnym momencie się zacięłam i nie potrafiłam czytać dalej. Po jakimś czasie jednak wróciłam do przygód Sam i ponownie się w nich zakochałam. A właściwie zakochałam się w Kencie, który został moim nowym książkowym mężem :). Bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani, ale jednocześnie pełni skrajności i sprzeczności. Zachwyciło mnie przedstawienie Samanthy jako bohaterki dynamicznej, która próbuje uwolnić się z pętli czasu, w której znalazła się w momencie swojej śmierci. W czasie siedmiu dni, a właściwie tego samego dnia przeżywanego siedem razy, wychodzą na jaw różne tajemnice, sekrety z przeszłości Sam i jej przyjaciółek. Dzięki temu czytelnik może zobaczyć motywy postępowania Lindsay i innych bohaterów powieści. Rozumiem też postępowanie Sam każdego kolejnego dnia - przecież może pocałować nauczyciela, skoro on nie będzie tego pamiętał następnego dnia.

Kolejną zaletą jest podział książki na 7 rozdziałów - po jednym na jeden dzień. No i nie zapominajmy o cudownej okładce. Myślę, że kiedyś wrócę do tej książki, bo jest to powieść poruszająca bardzo ważne aspekty naszego życia. W czasie czytania o błędach Sam, można skłonić się do refleksji nad swoim życiem i dostrzec swoje niewłaściwe zachowanie.
Ocena książki: 8/10
A co Wy sądzicie o ,,7 razy dziś"? I mała prośba do Was: znacie książkę, której główny bohater ma inicjały M.P. lub B.T.?
Ines de Castro

czwartek, 24 marca 2016

Wieczór filmowy #8 - ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?"

#8

Tytuł: ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?" - ,,Qu'est-ce qu'on a fait au Bon Dieu?"
Reżyser: Philippe de Chauveron
Rok produkcji: 2014
Kraj produkcji: Francja
Na podstawie: -

Komedia inna niż wszystkie, w swobodny i lekki sposób poruszająca tematy nietolerancji i uprzedzeń rasowych oraz religijnych.


Fabuła
Claude i Marie mają cztery córki. Chcą dla nich tego co najlepsze, w tym dobrego męża dla każdej. Ich marzenia po części się spełniają. Trzy córki wychodzą za mąż, ale mimo to rodzice nie osiągają pełni szczęścia. Dlaczego? Ponieważ ,,wymarzeni" zięciowie to: Chińczyk, Arab oraz Żyd. Każde rodzinne spotkanie kończy się kłótnią z powodu nieco rasistowskich poglądów i uwag autorstwa Claude'a. Gdyby tego było mało, szwagrowie spierają i dogryzają sobie nawzajem. Cała nadzieja na cudownego zięcia tkwi w Laure, najmłodszej z córek. Pewnego dnia oświadcza ona, że wychodzi za katolika. Co z tego, skoro jest on... czarnoskóry? Wydaje się, że rodziców sytuacja przerasta, ale okazuje się, że rodzice pana młodego też mają uprzedzenia co do ślubu z ,,białą". Jak zakończy się ta historia? Czy Laure i Charles będą razem szczęśliwi?
Ocena
Kiedy zaczęłam oglądać ten film, miałam pewne wątpliwości, czy na pewno trafi on w moje poczucie humoru. Bawią mnie komedie typu ,,Głupi i bardziej głupi", więc myślałam, że zobaczę w ,,Za jakie grzechy..." tylko film obyczajowy. Na szczęście tak się nie stało. Komedia jest świetnie wyważona, mamy komizm słowny oraz sytuacyjny. Jednakże nie jest to po prostu płytki film, przy którym można się pośmiać. Jest to opowieść poruszająca bardzo ważne tematy, takie jak nietolerancja oraz uprzedzenia rasowe i religijne. Problematyka filmu zahacza też o współczesny konflikt pokoleń. 

Aktorzy są dobrze dobrani, a postacie świetnie wykreowane. Podoba mi się, jak zięciowie Claude'a powoli dochodzą do porozumienia i wieczne kłótnie zamieniają się w przyjaźń. Najlepszym momentem była dla mnie scena Bożego Narodzenia, kiedy każdy z mężczyzn tłumaczył swojemu dziecku, kim był Jezus, a także scena, w której calusieńka rodzina wybrała się na pasterkę. Było to jednocześnie wzruszające i przezabawne. Na pewno kiedyś wrócę do tego filmu, bo jest naprawdę wart oglądania. W świetny, lekki sposób jest poruszana poważna problematyka. Natomiast wykreowany wizerunek rodziny jest po prostu idealny - rodziny wspierającej się, chcącej dla siebie nawzajem jak najlepiej.
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

    

Wieczór filmowy #7 - ,,Terminator: Genisys"

#7

Na ten film wszyscy czekali. Arnold Schwarzenegger powraca jako terminator w ...

Tytuł: ,,Terminator: Genisys" - ,,Terminator: Genisys"
Reżyser: Alan Taylor
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Fabuła
W roku 2029 John Connor stoi na czele podziemnego ruchu oporu. Walczą oni z cyborgami, które zagrażają ludzkości. Connor wysyła w przeszłość Kyle'a Reese'a, by uratował on Sarah, matkę Johna. Jednak przeszłość jest inna. Sarah wie, że Kyle przybędzie i wspólnie chcą zniszczyć SkyNet nim rozpęta się wojna i nadejdzie Dzień Sądu. Nie zapominajmy o tym, że Sarah pozostaje pod opieką przezabawnego w swojej szczerości Terminatora. Tak więc Kyle i Sarah wyruszają w podróż w czasie oraz w USA do siedziby SkyNet'u, by zniszczyć program nim będzie za późno. Po drodze czeka ich wiele przygód, na przykład spotkanie z innymi terminatorami, konfrontacja z policją czy spotkanie z Johnem. W tym czasie, para zakocha się w sobie, ale też dowie się, jak bardzo pozory mogą mylić.

Ocena
Film łączy wszystkie wątki, jakie pojawiły się w poprzednich filmach o świecie, w którym ludzie walczą z robotami. Mamy tu poprzednie terminatory, w tym kolesia z płynnego metalu. Jednak największym zaskoczeniem były wklejki z pierwszej części o zabójczej maszynie. No a scena, w której młody Arnold walczy ze starszym Arnoldem jest po prostu niezapomniana. Tak, Arnold Schwarzenegger jeszcze tu gra i jest tak samo dobry, a może nawet lepszy niż w poprzednich częściach. Jego szczerość wprawia bohaterów w zakłopotanie, a widz nie może opanować śmiechu. Film jest pełen zwrotów akcji, jest bardzo dynamiczny. Bardzo przypadł mi do gustu wybór aktorów do tej części. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach- charakteryzacja, scenariusz i kostiumy! Reżyser odwalił kawał naprawdę dobrej roboty. Jedyną wadą są małe niejasności, jak zawsze, gdy mamy do czynienia z podróżami w czasie i terminatorem. Poza tym, film jest naprawdę świetny i cieszę się, że mogłam ponownie zobaczyć Arnolda w tej odsłonie.
Ocena filmu: 9/10
A co Wy sądzicie o Terminatorze?
Ines de Castro

Wieczór filmowy #6 - ,,Bezwstydny Mordecai"

#6

Tytuł: ,,Bezwstydny Mordecai" - ,,Mordecai"
Reżyser:  David Koepp
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: ,,Nie wymachuj mi tym gnatem" - Kyril Bonfiglioli

Mordecai, Mordecai... i Johnny Depp z wąsem. A zapowiadało się tak ciekawie...

Fabuła
Charlie Mordecai - arystokrata znany jako bezwstydny flirciarz oraz słynny złodziej dzieł sztuki. Ach, nie zapominajmy o jego cudownym wąsie! Pewnego dnia ów Mordecai trafia na ślad zaginionego obrazu Goi, gdzie mają znajdować się dostępy do kont pełnych zrabowanego złota. Któż przepuściłby taką okazję? I tak, Charlie rusza w świat, by znaleźć tajemniczy obraz. Niestety, chrapkę na dzieło sztuki ma także tajemniczy terrorysta, amerykański miliarder oraz rosyjski mafiozo. Charlie razem ze swoim wiernym służącym, Jockiem, muszą stawić im wszystkim czoła i przy okazji... wszystkich oszukać. W całą akcję jest też zamieszany były przyjaciel arystokraty, agent wywiadu Alistair Martland. Ma on też chrapkę na przepiękną żonę Mordecai'a, Johannę. Ale Charlie nie da sobie odebrać ani żony, ani obrazu. Z normalną dla siebie nonszalancją, urokiem i wdziękiem, Mordecai przeżyje przygodę życia, ale czy uda mu się zdobyć to, na czym tak bardzo mu zależy?

Ocena
Spodziewałam się kapitalnej komedii połączonej z thrillerem lub filmem sensacyjnym. Dostałam za to dobrą, głupawą komedię. Thriller zniknął gdzieś między idiotycznym zachowaniem bohaterów (w tym Charliego, granego przez Deppa) a dialogami, które chyba miały być śmieszne. Akcja toczy się szybko, film bawi, ale wszystko jest tak nierealistyczne, że aż człowieka zwija. Charakteryzacja aktorów jest na pewno kapitalna, Deppa z takim wąsem jeszcze nie było. Wszystkie wątki są rozwinięte, ładna szata graficzna to kolejny plus. Trochę nie zrozumiałam końcowego oszustwa, ale ja się na tym nie znam, więc mam prawo nie rozumieć. Bohaterowie są sympatyczni, gdyby nie ich zachowanie, pokochałabym ich. Nie wiem, czy powstaną kolejne części, zastanawiam się nad sięgnięciem po powieść, ale nie obiecuję, że mi to wyjdzie. Czas pokaże. Wątpię, żebym wróciła do tego filmu, chyba że będę miała naprawdę podły humor i będę potrzebowała rozweselacza.
Ocena filmu: mocne 7/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #5 - ,,Sala samobójców"

#5

Tytuł: ,,Sala samobójców"
Reżyser: Jan Komasa
Rok produkcji: 2011
Kraj produkcji: Polska
Na podstawie: gra Second life oraz historia prawdziwa

Myślę, że o ,,Sali samobójców" każdy słyszał, ale nie każdy wie, o czym opowiada ten film. Swego czasu była to bardzo głośna, polska produkcja. Nastolatki zachwycały się historią Dominika, a rodzice patrzyli na to wszystko z powątpiewaniem. Ale czy naprawdę jest się czym zachwycać?

Fabuła
Dominik jest w klasie maturalnej. Wśród rówieśników jest bardziej lub mniej lubiany - jak wszyscy. Ma więcej koleżanek niż kolegów, ale nie przeszkadza mu to. Jest z dobrej, bogatej rodziny, ale matka i ojciec nie mają dla niego czasu. Na studniówce zakłada się ze znajomymi, że pocałuje swojego kolegę. Tak się dzieje, ale Dominik w czasie pocałunku odczuwa coś jeszcze... jakby tak właśnie miało być. Wtedy dociera do niego, że jest homoseksualistą. Kilka dni później, na lekcji wychowania fizycznego, ma miejsce pewien incydent. Dominik nie panuje nad swoim ciałem i przez to cała klasa, a nawet szkoła, dowiaduje się o jego orientacji seksualnej. Chłopak jest wyśmiewany, przez co zamyka się w pokoju i szuka pocieszenia w Internecie, w tytułowej Sali Samobójców. Trafia tam dzięki tajemniczej dziewczynie, która fascynuje się śmiercią, samookaleczaniem i sama planuje popełnić samobójstwo...

Ocena
Historia przedstawiona w filmie na pewno jest oryginalna i porusza współczesne problemy młodych ludzi. Nietolerancja z powodu inności i zachowań towarzyszy nam w codziennym życiu. Szczególnie zauważalne jest to wśród młodzieży, zwłaszcza tej z ,,dobrego domu". Dominik jest właśnie takim nastolatkiem - nieakceptowanym i wyśmiewanym. A co na to rodzice? Tutaj też jest bardzo realistycznie - rodzice nie wiedzą, co robić. Natomiast nasz główny bohater szuka pocieszenia tam, gdzie wszyscy - w Internecie. Tajemnicza Sylwia wprowadza go do Sali samobójców, której członkowie stają się jego drugą rodziną. Czyżby samobójcy nie byli tacy źli? Podobała mi się wykreowana w grze rzeczywistość, ale zniechęciły mnie zmiany nastroju Dominika w normalnym życiu. Podczas oglądania miałam wątpliwości co do tego, że Dominik jest gejem. Z Sylwią połączyło go bowiem coś na kształt miłości...
Postacie są dobrze wykreowane. Do tego dochodzi ciekawe zakończenie, które jest bardziej lub mniej przewidywalne. W czasie oglądania targało mną mnóstwo emocji, tak jak Dominikiem. ,,Sala samobójców" jest to na pewno film oryginalny i poruszający współczesne problemy i zagadnienia. Wątpię jednak, czy kiedykolwiek do niego wrócę.
Film oceniam na 7/10
Ines de Castro

środa, 16 marca 2016

Serialowo #1 - ,,Sherlock"

Cześć! 
Mam dziś dla Was pierwszą na tym blogu recenzję serialu. Zapraszam do lektury :)

Tytuł: ,,Sherlock" - ,,Sherlock"
Reżyser: wielu reżyserów
Rok produkcji: 2010-
Kraj produkcji: Wielka Brytania
Ilość sezonów: 3 + odcinki specjalne + zaplanowane sezony 4 i 5
Na podstawie: inspirowane twórczością sir Arthura Conan Doyle'a

Fabuła serialu
W pierwszym odcinku poznajemy Sherlocka Holmesa - mężczyznę mieszkającego w współczesnym Londynie. Jest on obdarzonym nadzwyczajną umiejętnością obserwacji i dedukcji socjopatą. Razem z weteranem wojennym, dr Johnem Watsonem wprowadza się do mieszkania na Baker Street 221B. I tak zaczyna się ich przygoda. Razem rozwiązują zagadki kryminalne - częściowo dla własnej satysfakcji, później są to zlecenia prywatnych klientów. Watson zaczyna prowadzić bloga, na którym opisuje swoje przygody z Holmesem. Zazwyczaj muszą oni zmierzyć się z psychopatami, mordercami i porywaczami, jednak dla Sherlocka największym wrogiem jest Moriarty. Detektyw zyskuje sławę i nowych wrogów. Z czasem nie wyjaśnia tylko morderstw, ale ratuje innym życie. W każdym odcinku zajmuje się czymś innym, ale zawsze są to zagadki skomplikowane i takie, które potrafi rozwiązać tylko Sherlock Holmes. Czasami są one związane z działalnością Moriarty'ego, czasem są to zwykłe sprawy, których policja nie potrafi rozwiązać. Wszystkie są jednak niepowtarzalne, a Sherlock sam w sobie jest zawsze moim najdroższym, ukochanym Sherlockiem.

Odcinek specjalny
Odcinek specjalny nosi tytuł ,,Upiorna panna młoda". Przenosimy się w czasy, w których jest umiejscowiona oryginalna seria powieści o Sherlocku. Holmes (jeszcze raz) poznaje Watsona i razem rozwiązują zagadkę tytułowej panny młodej. Popełniła ona samobójstwo, a następnie wdowiec po pani Ricoletti widzi ją, a raczej jej ducha. ,,Zjawa" pojawia się na ulicach Londynu i szuka zemsty. Kto może rozwiązać tę sprawę, jeśli nie Sherlock Holmes?

Recenzja
Dzięki temu serialowi rozpoczęła się moja wielka miłość do Benedicta Cumberbatcha, który gra Sherlocka. Idealnie nadaje się on do tej roli, jest dla mnie wymarzonym Sherlockiem i razem z Johnnym Deppem walczą o moje serce. Martin Freeman jako Watson również spisał się świetnie. Ma on słynny ,,bilblowiski" sposób chodzenia i nadaje się na weterana wojennego po przejściach. Można powiedzieć, że oglądamy serial, gdzie Smaug (Cumberbatch użyczył mu głosu) i Bilbo (Freeman) rozwiązują zagadki, świetnie się przy tym bawiąc.
Nareszcie pokazano Sherlocka Holmesa jako człowieka, a nie kogoś z nadludzkimi mocami. Każdy element dedukcji jest wyjaśniany, dzięki czemu widz może nauczyć się trochę od słynnego detektywa. Twórcy serialu odwalili kawał dobrej roboty z pomysłem przeniesienia przygód Holmesa i Watsona do współczesnego świata. Jeśli chodzi o tytuły odcinków, to także nawiązują one do dzieł Doyle'a. Mamy na przykład: ,,Studium w różu" albo ,,Znak trzech". No i nie może zabraknąć naszego kochanego Jima Moriarty'ego! Rywalizacja między nim a Holmesem jest naprawdę zacięta i, wbrew pozorom, nie jest to typowa walka dobra ze złem. 

W serialu Sherlock jest sarkastyczny, ma typowe dla siebie poczucie humoru. Uwielbiam jego charakter oraz to, w jaki został ukazany przez Benedicta. Każdy odcinek opowiada osobną historię, jednak łączą się one w całość jak puzzle. 1 odcinek 2 serii nie przypadł mi do gustu ze względu na kobietę, do której Holmes coś czuje. Sherlock jest mój! Natomiast 3 sezon jest już troszkę przekombinowany i poznajemy przygody dwójki przyjaciół dzięki licznym retrospekcjom. Dobrze wykreowani są też bohaterowie drugoplanowi: Lestrade, pani Hudson czy Mary. Oni wszyscy mają ogromny wpływ na historię słynnego detektywa. 
Cóż mogę powiedzieć o odcinku specjalnym? Na pewno pomysł jest świetny. Przeniesienie Holmesa do jego oryginalnej epoki, czyli wiktoriańskiej Anglii (którą jak wiecie uwielbiam) jest genialne. Wszystko jest stylizowane na realia tamtej epoki: stroje, maniery oraz sposób wysławiania. Ciekawa jest też zagadka, mimo że podobno jest to pierwsza sprawa Watsona i Holmesa (a w rzeczywistości było nią ,,Studium w szkarłacie" czy jak kto woli ,,...w różu"). No i zaskakujące zakończenie, które pozostawia widzowi możliwość domyślania się, co będzie dalej. Natomiast wiernym fanom pozostaje czekać na kolejne sezony. Rzekomo 4 sezon ukaże się w styczniu 2017 roku. Trochę jeszcze poczekamy, ale jestem przekonana, że będzie warto!
Ocena serialu: 11/10
Ines de Castro






poniedziałek, 14 marca 2016

Zapowiedzi #2 i #3 - ,,Pod podłogą" oraz ,,Tajemnica Boga"

Cześć!

Przybywam dziś do Was z zapowiedzią kolejnych książek, które wkrótce otrzymam od wydawnictwa Oficynka (oczywiście będą zdjęcia z UNBOXINGU). Obie pozycje zapowiadają się naprawdę ciekawie i już nie mogę się doczekać kiedy po nie sięgnę. W obu przypadkach są to książki polskich autorów, do których może w końcu się przekonam, bo na razie moje przygody z polskimi pisarzami zakończyły się fiaskiem. Pierwsze, co rzuca się w oczy w obu przypadkach to kolorowe, trochę abstrakcyjne okładki, które są cudowne... Mam też dla Was opisy z tylnej okładki i ogólne informacje o obu powieściach:

Tajemnica Boga
Karina Krawczyk

Seria: ABC
Format: 121x194, oprawa miękka

A gdybyś tak mógł spełnić każde swoje życzenie?

Pewne tajne ugrupowanie szuka sposobu na odkrycie boskiej tajemnicy. Tropy wiodą w różnych kierunkach. Pogłoski głoszą, że gdzieś żyją pustelnicy, którzy dawno już ją zgłębili. Nie mogąc ich odnaleźć, zdesperowani członkowie ugrupowania porywają jedyną osobę, która według nich może ich doprowadzić do upragnionego celu. A oni chcą osiągnąć... wszystko.

Karina Krawczyk – pasjonatka teorii spiskowych i kryminałów, wieloletnia właścicielka biura podróży i jednocześnie nauczycielka turystyki i hotelarstwa. Uważa, że „świat to za mało”, dlatego z optymizmem żyje każdą chwilą.








Pod podłogą
Michał Pstrucha
Seria: ABC

Format: 121x194, oprawa miękka


Jest już za późno na krok wstecz


Łukasz nie pamięta swojego dzieciństwa ani pierwszych siedemnastu lat życia. Urywki z przeszłości nawiedzają go tylko w snach. Odkrywanie zapomnianej prawdy komplikuje się, kiedy poszukiwany przez policję morderca pozostawia auto na podjeździe Łukasza. Od tej chwili jego życie przestaje być monotonne. Coraz częstsze wizyty policji, dziwne przypadku, niewyjaśnione zniknięcia... Teraz Łukasz, czy tego chce, czy nie, musi poznać prawdę o swojej przeszłości. Nawet jeśli będzie to kosztować więcej niż jedno życie. 
Michał Pstrucha – mieszka i pracuje w Łodzi. Lubi aktywnie spędzać czas, pisać i kręcić filmy. Thriller psychologiczny „Pod podłogą” jest jego debiutem.  

 

Ja widzicie, obie powieści zapowiadają się naprawdę genialnie. Fakt, są to thrillery itp., ale czym byłby świat bez odrobiny dreszczyku i gęsiej skórki? No nic, pozostaje mi czekać na paczuszkę z tymi cudeńkami w środku.
Czytaliście którąś z tych pozycji a może słyszeliście jakieś opinie? Piszcie w komentarzach co sądzicie o tych książkach :).
Ines de Castro

niedziela, 13 marca 2016

Recenzja #15 - ,,Zatrudniam się w obozie Pembertonów"

#15

Tytuł: ,,Serena" - ,,Serena"
Autor: Ron Rash
Seria: -
Czytelnicze wyzwanie: 8. Na jej podstawie powstał film
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015

Młode małżeństwo Pembertonów przyjeżdża do Karoliny Północnej. Planują rozwinąć tam swoje imperium drzewne. Na dworcu kolejowym spotykają Rachel - młodą dziewczynę, która jest w ciąży z Pembertonem. Ojciec Rachel ginie w walce z ojcem swojego wnuka. Pembertonowie nie chcą mieć nic wspólnego z Rachel i jadą do swojego obozu drwali. Tam Serena wywołuje niemałą sensację: jest to bowiem krótkowłosa kobieta nosząca spodnie i znająca się na drewnie lepiej niż jakikolwiek z drwali. Potrafi też oswoić dzikiego ptaka. Jednakże podziw wśród drwali szybko przeradza się w strach i plotki o nadprzyrodzonych zdolnościach Sereny. Ona natomiast wpada w szaloną obsesję i chce zabić Rachel oraz jej dziecko. Jak zakończy się ta pasjonująca historia?
,,Serena" to powieść obyczajowa z nutką kryminału i thrilleru. Nie rozumiałam dokładnie interesów Pembertonów, więc te fragmenty właściwie omijałam. Serena została znakomicie wykreowana. Jest to postać mająca wiele twarzy, ciągle przywdziewa nowe maski. Jest wpływowa i przekonująca. Pemberton jest przedstawiony jako naiwny, ślepo zakochany w Serenie. Nie czuć tego, że akcja powieści rozgrywa się na przełomie kilku lat. Możemy to poznać tylko po opisach Jacoba, czyli synka Rachel i Pembertona. Ogółem czytaniu tej książki towarzyszyły mi niezwykle pomieszane uczucia. Na początku byłam zachwycona, potem zniechęcona i tak w kółko. Postacie są ciekawe, jednak miałam nadzieję, że wątek relacji Rachel z Pembertonami zostanie wprowadzony wcześniej i opisany dokładniej. Podsumowując, chciałabym powiedzieć, że książka jest na pewno warta przeczytania ze względu na złożoną osobowość głównej bohaterki. Nie mogę jednak zagwarantować, że Wam się spodoba. A Wy czytaliście ,,Serenę"? Co o niej sądzicie?
Ocena książki: 7/10
Ines de Castro


Wieczór filmowy #4 - ,,Pakt z diabłem"

Tytuł: ,,Pakt z diabłem" - ,,Black mass"
Reżyser: Scott Cooper
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: historii prawdziwej

Kiedy zobaczyłam plakat tego filmu w samolocie, pomyślałam, ze spełniło się moje marzenie. Mianowicie, moich dwóch ulubionych aktorów w jednym filmie. Mam na myśli Johnny'ego Deppa i Benedicta Cumberbatcha. Postanowiłam go więc obejrzeć i...


Przeniosłam się do południowego Bostonu w latach 70./80. ubiegłego wieku. Trwa krwawa rywalizacja między gangami z Irlandii i Włoch. Tym pierwszym przewodzi James "Whitey" Bulger (w tej roli Depp). Jest on bratem senatora (a tego gra Cumberbatch). Whitey zawiera tytułowy pakt z diabłem, czyli pakt z FBI tylko po to, by dopiec i skończyć z konkurencją. Wszystko dzięki staremu kumplowi z dzieciństwa. Co będzie dalej? Czy Whitey wyeliminuje konkurencję z kraju pizzy i makaronu?


Po pierwsze, za mało Benedicta! Jest on wymieniany jako aktor grający jedną z głównych ról, ale senator Bulger na pewno taką postacią nie jest. Depp ma okropną charakteryzację. Rozumiem, że chcieli go odmłodzić, ale wyszedł bardzo sztucznie. Film jest bardzo brutalny i wulgarny. Jest jednak oparty na prawdziwej historii, więc nie można mieć o to pretensji. James Bulger rzeczywiście istnieje i aktualnie siedzi w więzieniu. Jego postać została bardzo dobrze wykreowana - w świetny sposób zostały pokazane jego dwie osobowości: jedna dla członków mafii, druga dla rodziny. Do końca nie zrozumiałam idei całego filmu, może jeszcze do tego nie dorosłam. Muzyka niczym się nie wyróżnia, nie ma zbyt wielu efektów specjalnych. Wszyscy aktorzy, oprócz Deppa są dobrze ucharakteryzowani, ich stroje i fryzury dobrze oddają realia tamtych czasów. Ogółem film jest całkiem niezły, ale wątpię, bym do niego wróciła. Reżyser mógł się o wiele bardziej postarać.
Ocena filmu: 5/10
Ines de Castro

sobota, 12 marca 2016

Girl BOOK TAG


Cześć!
Dziś przychodzę do Was z moim pierwszym tagiem. Jest to Girl BOOK TAG podpatrzony na blogu Miasto Książek, skąd przeszedł na bloga Books obsession i tak trafił w moje łapki. Jest to tag polegający na dopasowaniu jednej żeńskiej postaci książkowej do każdego pytania. No nic, zaczynamy!

1. Troskliwa - postać, której nie można nie pokochać

Hazel Grace Lancaster - główna bohaterka ,,Gwiazd Naszych Wina". Jej postać ogromnie mnie wzruszyła, jej historia jest niesamowita, a sposób opowiadania naprawdę kapitalny! Muszę wkrótce wrócić do tej książki.

2. Kumpela- postać, z którą mogłabyś się zaprzyjaźnić

Britt z ,,Black Ice". Dziewczyna jest po prostu cudowna! Nie dość, że rozrywkowa, to jeszcze zaradna i lubiąca przygody. Z nią nie mogłabym się nudzić!

3.Kokietka- postać, która pojawia się zawsze w nieodpowiednim momencie

Bethany z ,,Love Rosie". Jak tak kobieta mnie wkurzała! Całą książkę na nią przeklinałam i nie mogłam zrozumieć, czemu Alex się z nią związał.

4. Rozpustna- postać myśląca tylko o sobie

Lindsay z ,,7 razy dziś". Mimo tego, że pod koniec książki odkrywamy jej prawdziwe oblicze, przez całą powieść widziałam wredną, samolubną zołzę myślącą tylko o sobie.

5. Poprawna- postać, która musi mieć wszystko zaplanowane i przygotowane na każdą okazję

Myślę, że do tego pasuje Annabeth z serii o Percym Jacksonie. Jest ona bardzo odpowiedzialna, uwielbia książki i strategie (nie na darmo jest córką Ateny). Tak więc uważam, że będzie ona idealna do tego punktu.

6. Zachwycona- postać zgadzająca  się na wszystko, rzadko mająca swoje zdanie

Kurczę, nie mam pojęcia. Mogłabym podciągnąć tutaj Bellę Swan ze ,,Zmierzchu". Dziewczyna często wahała się w swoich uczuciach, ale zawsze musiała spytać kogoś o radę i zrobić to, co dana osoba jej doradziła.

7. Lwica- postać, która ma zawsze wysokie wymagania i trudno ją czymkolwiek zadowolić

Definitywnie Serena Pemberton. Miała wszystko, a ciągle było jej mało i mało. Nie zważała na uczucia innych i dbała tylko o swój tyłek. Może nie była ona postacią negatywną, ale została wykreowana w podobny sposób.

8. Agresywna- postać kick ass

Hmm... nietypowo, ale zdecyduję się tutaj na Alexię Tarabotti z serii Gail Carriger ,,Protektorat Parasola", do której pierwszego tomu właśnie wróciłam. Jest ona starą panną z nieodłączną zabójczą parasolką. No i nie zapominajmy o kobiecych walorach i ciętym języku :)

9. Zmienna, czyli postać, która często zmienia uczucia.

Sadie Kane z ,,Kronik Rodu Kane"! Nieustanne wahanie między Anubisem (jednym z moich książkowych mężów) a Waltem. Na szczęście problem sam się rozwiązał, ale zmiany uczuć dziewczyny czasem doprowadzały mnie do szału!

10. Zraniona- postać po przejściach

Lorna Polk z książki Jamesa Rollinsa ,,Ołtarz Edenu". Chciała odciąć się od przerażającej przeszłości, ale wszystko komplikuje się po tym, gdy spotyka Jacka. Oboje ściga ta sama mroczna tajemnica z przeszłości.



Do wykonania tego TAGU nominuję wszystkich, którzy mają ochotę. Jeśli ktoś go zrobi, czekam na linki w komentarzach- jestem ciekawa, co inni o tym wszystkim myślą
Ines de Castro

wtorek, 8 marca 2016

Recenzja #14 - ,,Aktorka i pisarz, czyli bardzo kobieca książka ze śmiesznymi zbiegami okoliczności" + życzenia na Dzień Kobiet

#14

Tytuł: ,,Ona i On" - ,,Elle et Lui"
Autor: Marc Levy
Seria: -
Czytelnicze wyzwanie: 7.Wydana w 2016 roku
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2016

Ona- Mia, on- Paul. Mia to aktorka, która buntuje się, porzuca męża, który ją zdradza i wyjeżdża do przyjaciółki do Paryża. Paul to pisarz, który od kilku lat mieszka w stolicy Francji i akurat pracuje nad nową powieścią. Mia zakłada konto na portalu randkowym, przez które umawia się z Paulem. Oboje są jednak nieświadomi, że profil Paula został stworzony przez jego przyjaciół. I tak, dwójka nie do końca samotnych ludzi spotyka się w restauracji. Po wyjaśnieniu całego zamieszania i kupie śmiechu dla czytelnika, Mia i Paul zaprzyjaźniają się ze sobą. Mimo problemów, sprzeczek i zawiłości sercowych (związanych z mężem Mii i partnerką Paula) ta dwójka nie może bez siebie funkcjonować. Dochodzi nawet do tego, że Mia leci z Paulem do Korei! A tam...?
Książka bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Jest bardzo delikatna i subtelna. Wszystko wynika samo z siebie, nic nie jest na siłę. Bohaterowie mają swoje indywidualne charaktery, są dobrze wykreowani. Mimo, że bohaterowie występowali już w książce ,,Jak w niebie", której nie czytałam, to nie przeszkadzało mi to. Bardzo szybko odnalazłam się w świecie Mii i Paula. Pomysł na powieść był dość przeciętny, ale sposób opowiedzenia tej historii jest naprawdę kapitalny. Warto też zwrócić uwagę na to, że książkę napisał mężczyzna. Świetnie jest opowiedziane życie Paula, jako pisarza. W końcu kto może wiedzieć więcej o karierze pisarskiej niż sam wykonawca tego szalonego i cudownego zawodu? Plusem jest też to, że książka nie skupia się tylko na miłości, ale jest też wiele pobocznych, nieromantycznych wątków. Bardzo dobrze jest też opisany pobyt Mii i Paula w Korei. Jest to książka dla nastolatków, ale także dla dorosłych. Uważam, że może ją czytać każdy, niezależnie od wieku i płci. Główni bohaterowie są przedstawieni bardzo ludzko, mają realne lęki, problemy. W obojgu możemy zobaczyć nas samych, co jest dla mnie wielgaśną zaletą, bo w końcu książki są zwierciadłem duszy, prawda?
Okładka jest taka jak powieść- delikatna. Trochę przeszkadza mi pas z imieniem i nazwiskiem autora, ale ogółem jest dobrze. Opis z tyłu genialny! Jedyną wadą wydania jest to, że grzbiet się łamie, a papier jest niezdrowo biały.
Ocena książki: 10/10

A wszystkim czytelniczkom mojego bloga życzę wszystkiego dobrego, dużo zdrowia, miłości, kreatywności, wielu inspiracji odnajdywanych w codziennym życiu i abyśmy my, kobiety, były doceniane.

Ines de Castro

sobota, 5 marca 2016

Recenzja #13 - ,,Pytam Jezusa, dokąd zmierza"

#13
Tytuł: ,,Quo vadis"
Autor: Henryk Sienkiewicz
Seria: -
Czytelnicze wyzwanie: 29. Lektura szkolna
Wydawnictwo: - (ebook)
Rok wydania: - (ebook)
Rzym. I w. n.e., panuje cesarz Neron. Marek Winicjusz wraca z wojny do miasta na siedmiu wzgórzach i tam poznaje Ligię. Zakochuje się w niej i opowiada o pięknej niewieście swojemu stryjowi, Petroniuszowi. Zastanawiają się, jak sprawić, by Marek mógł posiąść to, czego tak bardzo pragnie- Ligię. Wkrótce obmyślają plan, który niestety nie zostaje zrealizowany, bo Ligię porywają członkowie sekty, zwani chrześcijanami. Okazuje się, że Ligia także jest chrześcijanką. Winicjusz zrobi wszystko, by tylko ją dostać. Czy przebywanie wśród członków tajemniczej sekty odmieni zimne serce Marka? Kto jest odpowiedzialny za spalenie Rzymu? Czy miłość dwojga ludzi jest w stanie przetrwać najcięższą z prób?
Na początku byłam strasznie uprzedzona do tej książki. Pewnie przez ,,Krzyżaków" przeczytanych rok temu, którzy wcale mi się nie podobali. Pierwsze strony ,,Quo vadis" były dla mnie prawdziwą męczarnią. Mnóstwo opisów i dziwacznych słów, których i tak nie pamiętam. Jednak po postanowieniu ,,20 stron dziennie" historia zaczęła mnie wciągać, akcja nabrała tempa i dynamiki. Bardzo spodobały mi się postacie Chilona i Petroniusza. Ten drugi został ukazany jako osoba bardzo tolerancyjna. Natomiast Chilon przypomina mi Sanderusa z ,,Krzyżaków". Jest on ukazany w taki sam sposób- ze wszystkiego co robi chce czerpać korzyści i również pomaga głównemu bohaterowi odnaleźć jego ukochaną. Niezwykłe jest też ukazanie wiary chrześcijańskiej- jako wiary pełnej miłosierdzia i przebaczenia. ,,Quo vadis" jest typową powieścią historyczną. Postacie fikcyjne są realistyczne, a te historyczne mają nadaną bogatą osobowość, przez co wydają się żywsze. Natomiast mordowanie chrześcijan jest pokazany w sposób zbyt brutalny i w niektórych momentach przechodziły mnie dreszcze. Ogółem, powieść bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, znacznie wymazała negatywne nastawienie do Sienkiewicza po ,,Krzyżakach". Nie dziwi mnie, że polski pisarz otrzymał za ,,Quo vadis" Nobla, bo naprawdę warto ją przeczytać.
Ocena książki: 7/10
Ines de Castro 
 
Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.