Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filmy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 marca 2019

Kształt wody i wykład o baśniach w Hollywood w kinie studyjnym AMOK

28 marca 2019 udałam się do kina AMOK w Gliwicach, by kolejny raz zobaczyć film wybrany przez polonistów z mojej szkoły w ramach Młodzieżowej Akademii Filmowej. Tego dnia mieliśmy przenieść się w czasie i przestrzeni do świata wykreowanego w filmie Kształt wody, co poprzedził wykład na temat konwencji baśniowej w tym oraz innych filmach. Autorka prelekcji pokusiła się także o przestawienie nam kontrowersji związanych z Oscarami. Dodatkowo, wspomniała o kilku rzeczach, które można zaobserwować w filmie, podając nam tym samym tematy przyszłych rozważań i możliwych interpretacji.
Film Guillermo del Toro przenosi nas do Stanów Zjednoczonych, w czasy zimnej wojny. Niema Eliza pracująca jako sprzątaczka w laboratorium, pewnego dnia jest świadkiem przywiezienia tajemniczego stwora wprost z Ameryki Południowej. Podczas coraz częstszych wizyt w miejscu badań nad potworem, między kobietą a mistycznym stworzeniem wytwarza się więź porozumienia. To dla niego Eliza jest gotowa rozstać się z codzienną rutyną i złamać wszystkie zasady, by tylko ocalić go przed śmiercią w celach naukowych.


Oglądałam Kształt wody po raz drugi i bardzo mocno utwierdziłam się w przekonaniu, że fabularnie ma on, moim zdaniem, dość mało do zaoferowania. Nie mogę jednak nie oddać twórcom ogromnej dbałości o szczegóły oraz tego, że sam film jest najzwyczajniej w świecie ładnie, dobrze zrobiony. Gra aktorów również nie pozostawiała nic do życzenia, ponieważ włożyli oni w odgrywane role wiele emocji. Moją ulubienicą pozostaje Octavia Spencer, do której kreacji jeszcze powrócę. Ta aktorka ma jednak w sobie coś, co sprawia, że podoba mi się ona w każdej roli i cieszę się, że widzę ją w coraz większej ilości filmów. Jeśli chodzi zaś o Michael Shannon to niezmiennie chyba będzie on kojarzył mi się z czarnym charakterem i to sprawia, że nie mogę się do niego przekonać, mimo niezaprzeczalnych zdolności aktorskich.


Kształt wody to, jak wszyscy zaznaczają, baśń dla dorosłych, oparta na Pięknej i bestii, gdzie potworem stojącym na przeszkodzie prawdziwej miłości wcale nie jest istota, która na potwora wygląda. Ponadto, w filmie został poruszony temat dyskryminacji i wykluczenia społecznego. Eliza oraz jej przyjaciele Giles i Zelda to postacie intersekcjonalne, marginalizowane ze względu na wiele nakładających się czynników. Eliza jest niemą kobietą, wykonującą zawód sprzątaczki, Zelta to czarnoskóra sprzątaczka, a Giles to podstarzały homoseksualny artysta. W oczach takich ludzi jak agent Strickland mają oni niewiele więcej człowieczeństwa niż przywieziony przez niego znad Amazonki humanoid. Wydaje mi się, że to właśnie są wartości, jakie pokazuje i przekazuje widzowi Kształt wody i jeśli to miałaby być przyczyna zdobycia Oscara przez ten obraz kultury, jest ona w pełni przeze mnie zrozumiana.
Ines de Castro

poniedziałek, 24 grudnia 2018

W kinowym fotelu #4 - Fantastyczne zwierzęta. Zbrodnie Grindelwalda

23 grudnia 2018 wybrałam się do Cinema City w katowickiej Silesii, by obejrzeć film Fantastyczne zwierzęta. Zbrodnie Grindelwalda, będący drugą częścią przygód Newta Scamandera z uniwersum o Harrym Potterze.


Po wydarzeniach w Nowym Jorku Newt ma zakaz podróżowania za granicę, więc całą uwagę poświęca hodowli swoich fantastycznych zwierząt. Pewnego dnia okazuje się jednak, że Credance przeżył, a zbiegły z więzienia Grindelwald szuka chłopaka, by móc wykorzystać jego moc. Scamander dowiaduje się również, że w Paryżu, oprócz Credance'a szukającego swojej prawdziwej rodziny, przebywa Tina, z którą nie widział się przed długi czas. Razem z Jacobem Kowalskim czarodziej wyrusza do Francji, by odnaleźć siostry Goldstein i zapobiec katastrofie w magicznym świecie.


Już od samego początku zostajemy wprowadzeni w mroczny, magiczny nastrój filmu, który utrzymuje się przed ponad 2 godziny. Postacie korzystają ze znanych nam rozwiązań z produkcji o Harrym Potterze, ale dodają tutaj niesamowicie zrobione stworzenia, na których anatomię nie można się napatrzeć. Kolejnym atutem tego filmu jest z pewnością wspaniała obsada. Gra aktorska Eddiego Redmayne'a jako Newta pozostaje na bardzo wysokim poziomie. Johnny Depp jako Grindelwald jest już o wiele bardziej zauważalny, mimo że porzucił łatkę komika i wcielił się w znakomitego przywódcę. Nie rozumiem jednak tytułu filmu, ponieważ jego rzekome zbrodnie nie zostały tutaj pokazane - sprzeciwia się on tylko ogólnie przyjętym normom, co zawsze było i będzie postrzegane jako coś złego. Do wielkich gwiazd produkcji dołączył także Jude Law jako młody Albus Dumbledore, którego było tu jednak stanowczo za mało. Na drugim planie dali zauważyć się Zoë Kravitz w roli Lety Lestrange oraz Callum Turner, genialnie dopasowany brat Newta.


To, co na pewno zwraca uwagę to oczywiście fantastyczne stworzenia, z których kojarzymy tylko niuchacze i nieśmiałki. Reszta natomiast jest całkiem nowa i świetnie stworzona. Efekty specjalne zapierają dech w piersiach. Miałam ogromną frajdę z doszukiwania się powiązań między światem Newta a Harry'ego. Mogę jedynie domyślać się niektórych rzeczy, które być może rozjaśnią się w przyszłym roku, kiedy to planuję przeczytać całą serię jeszcze raz. Jestem bowiem w niesamowicie Potterowym nastroju i wprost nie mogę doczekać się lektury książek oraz kolejnej filmowej części przygód Newta Scamandera i jego walizki pełnej magicznych zwierząt.
Ines de Castro

niedziela, 23 grudnia 2018

Battle #5 book vs. movie - a dog's purpose

A Dog's Purpose is W. Bruce Cameron's novel that got extremely popular after its movie adaptation in 2017 directed by Lesse Hallström. Toby's (or Bailey's) story has already stolen hearts of millions of people.
This movie tells about a dog who lives through its different incarnations. Once, it's a golden retriever adopted by little Ethan and his family. After death it reborns as a German shepard working with policemen. In every life the dog learns something useful. It is taught, for instance, to love, to fulfill people's expectations and to care of its masters. 


Both the movie and the book show unbelievably funny dog's perception to the world surrounding it. The author show how dog's brain might work and it is one of the loveliest things ever. The movie is devided to four equally or similarly long parts, each one for each incarnation. However, the dog's lives were changed and only two of them are the same as they are in the book. Producers didn't include the first incarnation and devided Ellie's one in two different. In the book, we don't get such a regularity, so thay the first and the last incarnetion are much shorter than the rest.


These two pieces are very touching, not only because of the bond between human and animal, but also limitless love affecting a reader or a spectator. It's really good that the cast isn't extremely well-known, what makes us feel that the dog's story is the most important. Nonetheless, I can't leave the acting without any comment. In my opinion, Kirby Howell-Baptiste, playing Maya, needs a lot of appreciation beacuse of her cuteness and affection she gave her doggie. Also KJ Apa and Dennis Quaid, both starring as Ethan, showed real ease to create bond with Bailey. But... Did I mention that the dogs which appeared in the movie are absolutely adorable? All of them seem fluffy and lovely, I could definitely own one of them!
A Dog's Purpose is an interesting and amazingly beautiful story of people, dogs and love. It can be watched or read by anyone and I can guarantee that every person will admire something in it.

Ladies and Gentlemen, the winner is...
A DOG'S PURPOSE by LASSE HALLSTRÖM

sobota, 17 listopada 2018

Battle #4 book vs. movie - molly's game

Few years ago the whole world heard about Molly Bloom - a poker princess who was organising some gambling games. She decided to describe her story in a book called Molly's Game. In 2017 Aaron Sorkin decided to adapt it into a movie.
After an accident, Molly Bloom goes to Los Angeles to make her dreams about the big world come true. However, the reality isn't a dream and she has to face something that she would never expect. Her new boss makes her organise poker games and after some time she realizes that there's a possibility of earning a lot of money on it. Later Molly starts her own poker business, but at the same time she becomes the FBI's target...


Story of Molly's life in the poker world wasn't changed at all. However, her personal life isn't described at all because of focusing on the  main character's trial. We aren't informed about Molly's relationships - this aspect of her life was completely deleted. However, instead of it we receive something that wasn't in the book. We get to know about Molly's financial problems, the trial, her motivations and writing a book. As Molly's Game is her autobiography, it was highly intersting to see how it was written and changed through different events. What's more, I think that the movie showed how Molly's past affected her future, I felt that she was living in her brothers' shadow the whole time. In the book she realized that she might be important, she was in the limelight in the poker world. In the movie, the main character emphasised that all the events had happened in reality, however the book reminded me more of a fictional story not a biography.


I have to admit that I absolutely loved Jessica Chastain's acting. She was a perfect person for this role - she looked like a smart businesswoman, who knows what she wants and will do anything to acheive it. Unfortunately, I sometimes didn't like her costumes, in my opinion some of them simply didn't suit her. An unexpectaed solution was to hire Kevin Costner to play Molly's father. He did it well, as he always does, but I couldn't focus on his charater without seeing this actor in other movies. I also adored the shots - the director knew what to show and some of them were minimalistic but exposed everything that was necessary.
The movie shows Molly's professional  life as it really was. It tells about an incredible woman who conquered a men's world and faced the consequences with all responsibility and honour. She ended up as she did, but her story will stay inspiring and unforgettable.

Ladies and Gentlemen, the winner is...
MOLLY'S GAME by MOLLY BLOOM

sobota, 27 października 2018

Czwarta władza i wykład o mediach w kinie studyjnym AMOK

24 października 2018 wzięłam udział w kolejnym seansie zorganizowanym przez kino studyjne AMOK w Gliwicach w związku z Młodzieżową Akademią Filmową. Tym razem wybór mojej szkoły padł na film Czwarta władza, który poprzedzał wykład na temat mediów i ich wpływu na otaczający nas świat.


Produkcja Stevena Spielberga z 2017 roku przyciąga nie tylko wspaniałą obsadą, ale także nietypowym tematem. Traktuje bowiem o dziennikarzach z Washington Post, którzy zdecydowali się na publikację tajnych akt Pentagonu. Wcześniej The New York Times otrzymał zakaz ujawniania tych dokumentów, a jego złamanie może skutkować oskarżeniem o zdradę. Dziennikarze postanawiają walczyć o wolność słowa, działając na krawędzi prawa i tego, co dotychczas znali. Jak ujawnione rewelacje o przekrętach amerykańskiego rządu mogą wpłynąć na społeczeństwo i pozycję gazety?


Jak już wspomniałam, obsada filmu jest powalająca. W rolach głównych Meryl Streep i Tom Hanks. Dwójka wspaniałych aktorów, mistrzów w swoim fachu. Na uwagę zasłużyła też scenografia i kostiumy - wszystko zostało odwzorowane tak, by jak najlepiej przybliżyć nam czas akcji przedstawionych wydarzeń. Produkcja Spielberga, oprócz roli mediów, porusza też temat pozycji kobiet. Pani Graham zostaje wrzucona do twardego, męskiego świata, w którym musi walczyć o przetrwanie i stabilną pozycję. Ciekawie zostały też ukazane początki Washington Post, gazety, która przeciwstawiła się zakazom i walczyła o wolność słowa oraz dostęp do prawdziwych informacji dla wszystkich.


Czwarta władza wywarła na mnie ogromny wpływ. Koniec filmu to dokładnie wydarzenia sprzed afery Watergate, więc produkcję możemy potraktować jako swoisty prequel do Wszystkich ludzi prezydenta, których zaciekawiona tematem postanowiłam zobaczyć. By jeszcze bardziej zgłębić tę sprawę, zdecydowałam się na obejrzenie Nixona i przyznam, że są to trzy skrajnie różne produkcje. I nie chodzi tu nawet o czas powstania, ale o to, że każdy z nich pokazuje widzowi coś zupełnie innego, inną perspektywę, a wszystkie razem dają bardzo pełny obraz tego, co mogło wydarzyć się w latach 70. w Stanach Zjednoczonych. Następnym filmem w kolejce z tej tematyki pozostaje Tajne źródło z Liamem Neesonem w roli głównej.
Ines de Castro

wtorek, 12 czerwca 2018

Battle #3 BOOK vs. MOVIE -13 reasons why

Jay Asher wrote a book called 13 reasons why, which caused shock and controversies among young people and their parents. In 2017, Brian Yorkey created a series that was based on the book. The second season of it has been already released this year, however only the first one has something in common with book. Let's compare these two pieces!


It's a story of a boy named Clay, who finds a mysterious box in front of his house. It turns out that the box contains 7 tapes. They show 13 reasons why Hannah, Clay's secret crush, decided to commit a suicide. One side of the tape is dedicated to each person person (reason) and reciving the box means that Clay is one of the reasons. The boy is shocked because he would have never thought that he might have taken part in Hannah's death...
The series is definitely different from the book and it is very visible for a person who had read the book before watching. Almost everything is changed - time, order of reasons and method of Hannah's suicide. In the book, Clay is the narrator and he walks around the city to visit places that Hannah is talking about. It takes him (probably) one night and he tells us only thing that he sees, hears and remembers. However, in series (that contains 13 episodes - one episode for one side of tape) one episode's duration is even few days! There are much more plot twists and the plot itself is much more complicated and mysterious. Other characters plan something, try to do everything so that other people won't get to know about their participation in Hannah's depression and suicide.


Actors are young, not very well-known people so that we can see something fresh and new in them. Their emotions are so realistic and after all of it, the personages will always have their faces for me. Their personalities are well created so that they are someone more than just fictional characters. I loved Tony's way of being, his influence on the story is a lot further than it was in the book. Moreover, Christian Navarro, who starred as Tony is so handsome! I also enjoyed Ross Butler's acting as Zach, but generally everyone did an amazing job - thanks to Dylan Minnette I started to like (or tolerate) Clay.
The series shows a believable image of an american high school and life there. It shows that living is not easy and sometimes we should think twice before we do something, because it might hurt someone. Some scenes are brutal, but dramatically real so that you will feel all possible emotions of the world!


Ladies and Gentlemen, the winner is...
THIRTEEN REASONS WHY by BRIAN YORKEY



niedziela, 29 kwietnia 2018

Najlepszy i program profilaktyczny w kinie AMOK

27 kwietnia 2018 roku uczniowie klas pierwszych mojego liceum zostali zaproszeni do kina AMOK na bezpłatną projekcję filmu Najlepszy oraz towarzyszący jej program profilaktyczny. Przyznaję, że byliśmy trochę zdziwieni tym niespodziewanym wyjściem, ale żal było nie skorzystać. Co z tego, że o tym, jaki film będziemy oglądać dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu...


Ekranizacja powieści biograficznej Jerzego Górskiego, w reżyserii Łukasza Palkowskiego, opowiada o trudnej drodze, jaką przebył pewien narkoman, by stać się wybitnym sportowcem. Jurek nie ma nic, ojciec znęca się nad nim i matką, zabrania mu spełniać marzenia o karierze lekkoatletycznej. Chłopak sięga po narkotyki, dzięki którym świat ma stać się bardziej kolorowy. Górski wciąga w to bagno Grażynę, córkę policjanta, która zostaje matką jego córeczki. Gdy Jerzy postanawia zmienić swoje życie, dla jego przyjaciół jest już za późno. Pewnego dnia w głowie głównego bohatera kiełkuje pomysł wystartowania w triatlonie, ponieważ sport zawsze był czymś, co kochał i czemu chciał się poświęcić. Jednak czy po latach spędzonych na nałogach jest się w stanie wrócić do formy zarówno fizycznej, jak i psychicznej?


Po zakończonej projekcji, mogliśmy uczestniczyć w wykładzie, który poprowadził... Jerzy Górski! Byłam pod ogromnym wrażeniem, że tu przyjechał i zachciał opowiedzieć nam o pasji i tym, jak być NAJLEPSZY. Przy okazji dowiedzieliśmy się, jak różne fakty z jego życia zostały przedstawione w filmie - 3 osoby zostały połączone w jedną, tak jak niektóre wydarzenia i incydenty. Nie mogłam się nadziwić temu, jak otwartym i przyjaznym człowiekiem jest Górski. Przeszedł w życiu naprawdę dużo, ale mimo to nie ustawał w dążeniu do celu. Podczas wykładu zwrócił on uwagę na to, czym warto się kierować w spełnianiu marzeń i realizowaniu swoich pasji. Nie obyło się też bez ostrzeżenia na temat narkotyków i myślę, że wygłoszone ono przez osobę, która przeżyła wszystkie wiążące się z tym nałogiem konsekwencje, dotarło do młodych ludzi o wiele bardziej niż powtórzone 100 razy przez nauczycieli czy rodziców. 


Początek filmu był dość... ohydny, jeśli mogę to tak ująć. Pokazanie meliny narkomanów, ich codzienności i wyniszczonych ciał nie sprawiało zbyt przyjaznego wrażenia. Kiedy Jurek w końcu się ogarnął, śledziło się jego perypetie z zapartym tchem, niedowierzaniem i podziwem. Jakub Gierszał sprawdził się w roli głównej idealnie, jego emocje były bardzo realistyczne. Na docenienie zasługuje również świetna charakteryzacja i ogólna dokładność całego przedsięwzięcia. 
Polecam ten film każdemu, kto szuka inspiracji, ideałów i celu w życiu. Historia Górskiego, wielkiego człowieka zasługuje na ten film oraz na to, by o niej mówić i pisać.
Ines de Castro

poniedziałek, 26 marca 2018

18. Tydzień Kina Hiszpańskiego

W dniach 15-22.03.2018 mogliśmy obchodzić 18. Tydzień Kina Hiszpańskiego, co wiązało się z propagowaniem kultury iberyjskiej oraz licznymi projekcjami hiszpańskich filmów. Szkoła, w której uczę się tego języka zdecydowała się 23.03. wyświetlić nam w ramach zajęć produkcję zatytułowaną El Bar.


El Bar jest to film z 2017 roku w reżyserii Álexa de la Iglesia opowiadającym o grupie przypadkowych ludzi zamkniętych w barze, będących świadkami morderstw, tajemniczej epidemii oraz innych dziwnych wydarzeń. Każdy z bohaterów znalazł się tam z innej przyczyny, ze swoją historią... i każdy jest tak samo podejrzany podczas różnorakich spekulacji. El Bar to thriller psychologiczny ze sporą dawką czarnego humoru, co niekoniecznie wszystkim się spodoba. Dodatkowo, niektóre sceny napawają obrzydzeniem lub strachem, po części ze względu na ich realistyczne przedstawienie. Ta produkcja pokazuje nam, jak dziwnie i nieprzewidywanie może zachować się człowiek pod wpływem przerażenia i walki o przetrwanie. Myślę, że w samym filmie nie chodzi nawet o historię, bo ta nawet na końcu pozostawia po sobie wiele niejasności, ale o oddziaływanie na ludzką psychikę. Pod koniec seansu do głowy samoistnie przychodzi pytanie: A co ja bym zrobił/-a, gdybym znalazł/-a się w tym barze?


O organizacji całego wydarzenia nie mogę zbyt wiele powiedzieć - po prostu przyszliśmy i zobaczyliśmy film w sali lekcyjnej. Film sam w sobie na pewno nie należy do moich ulubionych, ale uważam, że jest istotnym elementem współczesnego kina hiszpańskiego. W obecnych czasach, gdy Hollywood całkowicie zdominowało rynek filmowy, organizowanie tygodni poświęconych filmom z różnych krajów jest na pewno przydatne, poszerzając naszą znajomość i świadomość kulturową. Produkcja Álexa de la Iglesia należy na pewno do filmów oryginalnych i takich, o których pamięta się przez długi czas, mając mieszane uczucia. Reżyseria, zdjęcia i gra aktorów na pewno zasługują na uznanie, tak jak aspekt psychologiczny ukazany w filmie. Nie obraziłabym się za kilka słów wyjaśnienia na końcu, ponieważ po wyjściu z sali poczułam znaczny niedosyt, jeśli chodzi o fabułę. Sam konspekt okazał się całkiem niezły i interesujący, ponieważ uwielbiam motyw grupy ludzi zamkniętych w jakimś pomieszczeniu z pewnych przyczyn - tak jak było to w Nienawistnej Ósemce lub książce, po którą niedługo sięgnę i podzielę się wrażeniami po lekturze.


Uważam, że projekcja El Bar w ramach Tygodnia Kina Hiszpańskiego przez moją szkołę było bardzo dobrym pomysłem. Jeśli chodzi o moje słownictwo, to znacznie wzbogaciłam tylko zasób hiszpańskich wulgaryzmów, co chyba nie może uchodzić za zbyt przydatne. Przyznaję też, że przez większość filmu śmiałam się jak szalona (mimo że wg Wikipedii jest to thriller/horror), więc obejrzenie El Bar powinno dostarczyć wiele rozrywki miłośnikom czarnego humoru. I zachęcam Was - bierzcie udział w tygodniach kin zagranicznych - można zobaczyć naprawdę wiele świetnych produkcji, o których istnieniu nie mieliśmy pojęcia oraz wyrobić sobie gust filmowy.
Ines de Castro

sobota, 24 lutego 2018

La la land i wykład o musicalach w kinie AMOK

21 lutego 2018 wybrałam się z innymi uczniami mojego liceum do kina AMOK na projekcję filmu La la land oraz towarzyszący jej wykład na temat gatunków filmowych i musicali. Produkcja w reżyserii Damiena Chazelle'a odniosła wielki sukces, stała się także głównym bohaterem ogromnej pomyłki na zeszłorocznej gali Oscarów. 


Mia ma wielkie marzenia. Chce zostać aktorką, ale niestety - dotychczasowe castingi nie okazały się w tym pomocne. Pewnego dnia dziewczyna spotyka Sebastiana - z pozoru życiowego nieudacznika, także marzyciela, którego ambicją jest założenie własnego klubu jazzowego. Między marzycielami rozkwita miłość połączona wsparciem w spełnianiu swojego amerykańskiego snu. W końcu w Los Angeles nic nie jest niemożliwe, prawda?

La la land jest filmem poświęconym marzycielom, o czym świadczy tytuł, będący aluzją do powiedzenia be living in la la land, które znaczy bujać w obłokach. Jest to również subtelne nawiązanie do LA - miejsca akcji produkcji. Damien Chazelle swoim filmem oddaje hołd dawnym musicalom, pełnym scen zbiorowego śpiewu i kolorowych strojów i z marzycielem-nieudacznikiem jako głównym bohaterem. Reżyseria jest naprawdę dobra, a obyczajowo-romantyczna fabuła filmu zajmuje widza, jednocześnie pozwalając mu pomarzyć. Doskonała jest także gra światłem, kolorami i kostiumami, w zależności od relacji głównych postaci ze sobą nawzajem i ich emocjami. I tak, kiedy Mia i Sebastian znajdują się w swojej pięknej, mydlanej bańce z marzeniami, wszyscy noszą kolorowe, żywe stroje, przypominające te z lat 50. i 60.. Kiedy jednak ich świat rozbija się o brutalną rzeczywistość, barwy robią się ciemniejsze, bardziej stonowane, a bohaterowie występują w eleganckich, leczy nijakich pod względem koloru ubraniach.


Film z Ryanem Goslingiem i Emmą Stone zdobył 6 Oscarów, ale nie jestem pewna czy wszystkie były zasłużone. Muzyka i piosenki na pewno były na najwyższym poziomie, ponieważ jest to w końcu musical i to nie byle jaki. Wiele godzin po zakończonym seansie chciało mi się jeszcze nucić City of stars..., a moje serce nie mogło się pozbierać po wzruszającym, lecz prawdziwym zakończeniu. Filmy oskarowe nie należą do łatwych i przyjemnych w odbiorze i interpretacji, ale La la land może być potraktowany powierzchownie - jako opowiastka o miłości dwojga marzycieli, a także głębiej przeanalizowany, tak, aby wpłynąć na nasze życie. Polecam każdemu zobaczyć ten film, aby wyrobić sobie własne zdanie, a nawiązania do filmu Chazelle'a mogą być przydatne na maturze.
Ines de Castro

sobota, 13 stycznia 2018

W kinowym fotelu #1 - Star Wars: Ostatni Jedi

06.01.2018 udałam się z rodzicami do CinemaCity w Katowicach, aby obejrzeć VIII epizod sagi Gwiezdne Wojny, czyli Ostatni Jedi. Mimo że film był na ekranach od prawie miesiąca, sala była niemalże pełna. Wybraliśmy seans w technologii IMAX, dzięki czemu nasze wrażenia tylko zyskały na sile.


Akcja rozpoczyna się prawie w tym samym momencie, w którym zakończyła się poprzednia część. Członkowie Ruchu Oporu przeprowadzają liczny w ofiarach i zniszczeniach kontratak na statki Najwyższego Porządku, dzięki czemu widz już w pierwszych minutach filmu jest świadkiem wielu wybuchów, napięcia oraz ekscytujących wydarzeń. Tymczasem na Ahch-To, Rey spotyka się z Lukiem Skywalkerem i prosi go o pomoc i szkolenie. Wtedy też poznajemy wspólną przeszłość Luke'a oraz Bena Solo. W dalszej części filmu możemy zobaczyć walki, starcia oraz emocje i trudne decyzje bohaterów. Całość została zrealizowana z ogromnym rozmachem, którego oczywiście nie powstydziłby się George Lucas - Rian Johnson jest godnym następcą reżyserów poprzednich części. Aktorzy wcielający się w głównych bohaterów nie mieli łatwego zadania - teraz to oni są przedstawicielami nowego pokolenia postaci w Gwiezdnych Wojnach, którym ustępują ikony z filmów Lucasa - Leia, Skywalker czy Darth Vader. Rey, Poe i Finn mają za zadanie wnieść powiew świeżości do serii i na nowo porwać tłumy - dzieci i młodzieży, ale także dorosłych, fanów "oryginalnej" serii.


Ostatni Jedi zupełnie różni się od swoich poprzedników, ale jest to akurat bardzo pozytywna cecha - bohaterowie rozdzielają się, każdy z nich ma do wykonania własną misję, której istota niejednokrotnie zaskakuje ich samych. Jest to jeden z tych filmów, które mają szokować, ciekawić i bawić jednocześnie, przekazując najważniejsze wartości. Nie zawsze dobro wygra ze złem, nie zawsze wszystko dzieje się tak, jakbyśmy tego chcieli. Świat jest brutalny i trzeba się z tym zmierzyć, musi znaleźć się ktoś, kto poprowadzi tłum ku temu, co chcą osiągnąć. Ostatni Jedi jest niewątpliwie udaną kontynuacją, która pozostawia wiele otwartych furtek dla zapowiedzianej kolejnej części. Pojawiają się też tutaj ulubieńcy z całej sagi - C3PO oraz R2D2, którym towarzyszy także BB8. Widz poznaje również kolejne urocze stworzonka, zamieszkujące Galaktykę - porgi.


Cały film odebrałam bardzo pozytywnie, a po części było to sprawką niesamowitego dźwięku i obrazu technologii IMAX. Ogromny ekran, czysty obraz, który jest czymś więcej niż zwykłe 3D - właśnie tak powinno się oglądać filmy tego typu! Dodatkowo zgarnęłam wyjątkowo ładnego artprinta, który wraz z tym z poprzedniej części już wkrótce zagości na mojej ścianie.
Ines de Castro

piątek, 25 marca 2016

Wieczór filmowy #11 - ,,Vice: Korporacja zbrodni"

#11

Tytuł: ,,Vice: Korporacja zbrodni" - ,,Vice"
Reżyser:  Brian A Miller
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Film zbierający skrajnie pozytywne lub negatywne opinie. W głównej roli Bruce Willis...

Fabuła
A gdybyś tak mógł spełnić wszystkie swoje marzenia? Fantazje o gwałtach, napadach i morderstwach? To wszystko możesz zrealizować właśnie tu...


To właśnie w Vice, z pomocą grupy cyborgów i Twoich pieniędzy, możesz spełnić wszystkie swoje zachcianki. Drinki, ekskluzywne pokoje i mnóstwo rozpusty - to wszystko czeka na Ciebie. Czyż Vice nie jest rajem na ziemi?
Tak właśnie może się wydawać. Oddzielony obszar, gdzie możesz robić wszystko, co tylko chcesz jest Twoim własnym, małym rajem. Wszystko idzie gładko i pięknie, dopóki jeden z cyborgów nie zaczyna mieć wspomnień. Tak, wspomnień. Bowiem te cyborgi codziennie są resetowane i przeżywają w kółko ten sam dzień. Aż wreszcie Kelly przypomina się jej ostatnia śmierć. Ucieka z Vice, a za nią w pogoń ruszają ludzie szefa korporacji. Agencją zainteresowana jest też policja - Roy chce raz na zawsze zniszczyć Vice, ponieważ popełniane na cyborgach zbrodnie przenoszą się do realnego świata. Czy Roy pomoże uciekającej Kelly a może na jej drodze stanie ktoś jeszcze?

Ocena
Historia przedstawiona w filmie jest bardzo oryginalna. Wykreowanie Vice jako ogromnego domu rozpusty świetnie wyszło reżyserowi. Oczywiście film jest brutalny, ale dzięki temu bardzo zyskuje na realizmu. Aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani, Thomas Jane grający Roy'a spisał się na medal. Film ma wiele zwrotów, i tak już dynamicznej, akcji. Jedyne, co mi przeszkadzało to celność, a raczej jej brak, u ludzi Juliana. Ogółem film mi się podobał, myślę, że warto go zobaczyć nie tylko dla dobrego kina akcji, ale także dla refleksji nad tym, czy nasze marzenia rzeczywiście są dobre.
Film dostaje ode mnie mocne 8/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #10 - ,,John Wick"

#10

Tytuł: ,,John Wick" - ,,John Wick"
Reżyser:  David Leitch, Chad Stahelski
Kraj produkcji: USA 
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: -

Film o byłym płatnym zabójcy, który po śmierci żony wraca do fachu z pragnieniem zemsty. W roli głównej niezastąpiony Keanu Reeves.


Fabuła

John Wick był swego czasu najlepszym płatnym zabójcą w USA. Kiedy poznał swoją żonę wycofał się dla niej z brudnego biznesu. Po jej pogrzebie otrzymuje od ukochanej pośmiertną przesyłkę - pieska, który ma być jednocześnie pamiątką dla Johna. Niestety, syn groźnego mafiozy przez chciwość dokonuje kradzieży i brutalnego napadu na Johna. Podczas zdarzenia, zabija szczeniaka i kradnie Mustanga Wicka. Główny bohater, pałający chęcią zemsty, zagłębia się w mroczną przeszłość płatnego mordercy i szuka winnego ostatniej straty. Wraca do mafijnego półświatka i wkrótce to on staje się potencjalną ofiarą. Czy John zdoła się zemścić czy może łowca stanie się ofiarą?


Ocena

Film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie spodziewałam się większości scen, wszystko ogromnie mnie zaskoczyło. Keanu Reeves spisał się doskonale, wszystkie sceny walki wyszły aktorom cudownie. Do tego świetna muzyka - pod tym względem jest to jeden z najlepszych filmów. To, co jeszcze mi się podobało to wiele zwrotów akcji oraz przedstawienie mafijnego półświatka - porachunki i starzy znajomi Wicka dodają dynamiki temu filmowi. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to jeden z filmów, gdzie wszyscy się biją, zabijają, po prostu kolejna sensacyjna produkcja. Jest to jednak nieprawda. Fakt, niektóre sceny są brutalne, ale bardzo realistyczne. Film ma swój klimat i pokazuje do czego są gotowi ludzie z chciwości oraz osoby zdesperowane. Może ktoś z Was odnajdzie w sobie Johna? A może ktoś inny pokocha go tak samo jak ja?
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #9 - ,,Twarz anioła"

#9

Tytuł: ,,Twarz anioła" - ,,The Face of an Angel"
Reżyser: Michael Winterbottom
Kraj produkcji: Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: ,,Angel face" - Barbie Latza Nadeau oraz historia prawdziwa

Budzący zachwyt debiut Cary Delevingne, jednak czy w istocie jest się czym zachwycać?

Fabuła
Jest to historia brutalnego morderstwa studentki widziana oczami dziennikarzy. Główny bohater, Thomas, jest reżyserem i chce nakręcić film o śmierci Elizabeth. Wyjeżdża więc do Włoch, by lepiej poznać tę historię i tym samym uczestniczyć w ostatecznym procesie przeciwko podejrzanej, Jessice. W sprawie pomaga mu piękna, włoska dziennikarka, która wprowadza go w zwyczaje i kulturę Sienny, gdzie dzieje się akcja. Thomas we Włoszech poznaje wiele różnych osobowości, w tym Melanie, która oprowadza go po ,,ciemnej stronie" Sienny. Thomas zaczyna prowadzić własne śledztwo jednocześnie wpadając ze skrajności w skrajność. Atmosfera wokół filmu robi się coraz gęstsza tak samo jak wokół sprawy Jessiki. Czy uda się odkryć prawdę, czy sprawa morderstwa Elizabeth już na zawsze pozostanie tajemnicą?

Ocena
Jedno wielkie rozczarowanie - tak mogę określić swoją ,,przygodę" z tym filmem. Spodziewałam się znakomitego kryminału na miarę przygód Holmesa, a dostałam nic niewnoszącą obyczajówkę. Po pierwsze, bohaterowie - okropnie wykreowani, bez celu w życiu i na dodatek bezmyślni. Po drugie, aktorzy - tu jest dobrze, jest to jedna z niewielu zalet tego filmu. Pomysł na film byłby naprawdę dobry, gdyby nie otwarte zakończenie bez jakiejkolwiek pointy. Nie widzę żadnego sensu w kręceniu takich filmów. Ich zakończenie można podsumować ,,I koniec, i bomba. Kto patrzył, ten trąba", bo tak jest naprawdę. Na koniec widz wie tyle samo, co przed zobaczeniem tego filmu. Na początku zapowiadało się ciekawie, akcja toczyła się dynamicznie, by potem zwolnić i zostawić mnie rozczarowaną i zadziwioną tym, jak ktoś mógł się tym zachwycać. Jedynym plusem była dla mnie rola Cary, mimo że drugoplanowa, to modelka zagrała lepiej niż doświadczeni aktorzy obsadzeni w głównych rolach.
Ocena filmu: 3/10
Ines de Castro

czwartek, 24 marca 2016

Wieczór filmowy #8 - ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?"

#8

Tytuł: ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?" - ,,Qu'est-ce qu'on a fait au Bon Dieu?"
Reżyser: Philippe de Chauveron
Rok produkcji: 2014
Kraj produkcji: Francja
Na podstawie: -

Komedia inna niż wszystkie, w swobodny i lekki sposób poruszająca tematy nietolerancji i uprzedzeń rasowych oraz religijnych.


Fabuła
Claude i Marie mają cztery córki. Chcą dla nich tego co najlepsze, w tym dobrego męża dla każdej. Ich marzenia po części się spełniają. Trzy córki wychodzą za mąż, ale mimo to rodzice nie osiągają pełni szczęścia. Dlaczego? Ponieważ ,,wymarzeni" zięciowie to: Chińczyk, Arab oraz Żyd. Każde rodzinne spotkanie kończy się kłótnią z powodu nieco rasistowskich poglądów i uwag autorstwa Claude'a. Gdyby tego było mało, szwagrowie spierają i dogryzają sobie nawzajem. Cała nadzieja na cudownego zięcia tkwi w Laure, najmłodszej z córek. Pewnego dnia oświadcza ona, że wychodzi za katolika. Co z tego, skoro jest on... czarnoskóry? Wydaje się, że rodziców sytuacja przerasta, ale okazuje się, że rodzice pana młodego też mają uprzedzenia co do ślubu z ,,białą". Jak zakończy się ta historia? Czy Laure i Charles będą razem szczęśliwi?
Ocena
Kiedy zaczęłam oglądać ten film, miałam pewne wątpliwości, czy na pewno trafi on w moje poczucie humoru. Bawią mnie komedie typu ,,Głupi i bardziej głupi", więc myślałam, że zobaczę w ,,Za jakie grzechy..." tylko film obyczajowy. Na szczęście tak się nie stało. Komedia jest świetnie wyważona, mamy komizm słowny oraz sytuacyjny. Jednakże nie jest to po prostu płytki film, przy którym można się pośmiać. Jest to opowieść poruszająca bardzo ważne tematy, takie jak nietolerancja oraz uprzedzenia rasowe i religijne. Problematyka filmu zahacza też o współczesny konflikt pokoleń. 

Aktorzy są dobrze dobrani, a postacie świetnie wykreowane. Podoba mi się, jak zięciowie Claude'a powoli dochodzą do porozumienia i wieczne kłótnie zamieniają się w przyjaźń. Najlepszym momentem była dla mnie scena Bożego Narodzenia, kiedy każdy z mężczyzn tłumaczył swojemu dziecku, kim był Jezus, a także scena, w której calusieńka rodzina wybrała się na pasterkę. Było to jednocześnie wzruszające i przezabawne. Na pewno kiedyś wrócę do tego filmu, bo jest naprawdę wart oglądania. W świetny, lekki sposób jest poruszana poważna problematyka. Natomiast wykreowany wizerunek rodziny jest po prostu idealny - rodziny wspierającej się, chcącej dla siebie nawzajem jak najlepiej.
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

    

Wieczór filmowy #7 - ,,Terminator: Genisys"

#7

Na ten film wszyscy czekali. Arnold Schwarzenegger powraca jako terminator w ...

Tytuł: ,,Terminator: Genisys" - ,,Terminator: Genisys"
Reżyser: Alan Taylor
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Fabuła
W roku 2029 John Connor stoi na czele podziemnego ruchu oporu. Walczą oni z cyborgami, które zagrażają ludzkości. Connor wysyła w przeszłość Kyle'a Reese'a, by uratował on Sarah, matkę Johna. Jednak przeszłość jest inna. Sarah wie, że Kyle przybędzie i wspólnie chcą zniszczyć SkyNet nim rozpęta się wojna i nadejdzie Dzień Sądu. Nie zapominajmy o tym, że Sarah pozostaje pod opieką przezabawnego w swojej szczerości Terminatora. Tak więc Kyle i Sarah wyruszają w podróż w czasie oraz w USA do siedziby SkyNet'u, by zniszczyć program nim będzie za późno. Po drodze czeka ich wiele przygód, na przykład spotkanie z innymi terminatorami, konfrontacja z policją czy spotkanie z Johnem. W tym czasie, para zakocha się w sobie, ale też dowie się, jak bardzo pozory mogą mylić.

Ocena
Film łączy wszystkie wątki, jakie pojawiły się w poprzednich filmach o świecie, w którym ludzie walczą z robotami. Mamy tu poprzednie terminatory, w tym kolesia z płynnego metalu. Jednak największym zaskoczeniem były wklejki z pierwszej części o zabójczej maszynie. No a scena, w której młody Arnold walczy ze starszym Arnoldem jest po prostu niezapomniana. Tak, Arnold Schwarzenegger jeszcze tu gra i jest tak samo dobry, a może nawet lepszy niż w poprzednich częściach. Jego szczerość wprawia bohaterów w zakłopotanie, a widz nie może opanować śmiechu. Film jest pełen zwrotów akcji, jest bardzo dynamiczny. Bardzo przypadł mi do gustu wybór aktorów do tej części. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach- charakteryzacja, scenariusz i kostiumy! Reżyser odwalił kawał naprawdę dobrej roboty. Jedyną wadą są małe niejasności, jak zawsze, gdy mamy do czynienia z podróżami w czasie i terminatorem. Poza tym, film jest naprawdę świetny i cieszę się, że mogłam ponownie zobaczyć Arnolda w tej odsłonie.
Ocena filmu: 9/10
A co Wy sądzicie o Terminatorze?
Ines de Castro

Wieczór filmowy #6 - ,,Bezwstydny Mordecai"

#6

Tytuł: ,,Bezwstydny Mordecai" - ,,Mordecai"
Reżyser:  David Koepp
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: ,,Nie wymachuj mi tym gnatem" - Kyril Bonfiglioli

Mordecai, Mordecai... i Johnny Depp z wąsem. A zapowiadało się tak ciekawie...

Fabuła
Charlie Mordecai - arystokrata znany jako bezwstydny flirciarz oraz słynny złodziej dzieł sztuki. Ach, nie zapominajmy o jego cudownym wąsie! Pewnego dnia ów Mordecai trafia na ślad zaginionego obrazu Goi, gdzie mają znajdować się dostępy do kont pełnych zrabowanego złota. Któż przepuściłby taką okazję? I tak, Charlie rusza w świat, by znaleźć tajemniczy obraz. Niestety, chrapkę na dzieło sztuki ma także tajemniczy terrorysta, amerykański miliarder oraz rosyjski mafiozo. Charlie razem ze swoim wiernym służącym, Jockiem, muszą stawić im wszystkim czoła i przy okazji... wszystkich oszukać. W całą akcję jest też zamieszany były przyjaciel arystokraty, agent wywiadu Alistair Martland. Ma on też chrapkę na przepiękną żonę Mordecai'a, Johannę. Ale Charlie nie da sobie odebrać ani żony, ani obrazu. Z normalną dla siebie nonszalancją, urokiem i wdziękiem, Mordecai przeżyje przygodę życia, ale czy uda mu się zdobyć to, na czym tak bardzo mu zależy?

Ocena
Spodziewałam się kapitalnej komedii połączonej z thrillerem lub filmem sensacyjnym. Dostałam za to dobrą, głupawą komedię. Thriller zniknął gdzieś między idiotycznym zachowaniem bohaterów (w tym Charliego, granego przez Deppa) a dialogami, które chyba miały być śmieszne. Akcja toczy się szybko, film bawi, ale wszystko jest tak nierealistyczne, że aż człowieka zwija. Charakteryzacja aktorów jest na pewno kapitalna, Deppa z takim wąsem jeszcze nie było. Wszystkie wątki są rozwinięte, ładna szata graficzna to kolejny plus. Trochę nie zrozumiałam końcowego oszustwa, ale ja się na tym nie znam, więc mam prawo nie rozumieć. Bohaterowie są sympatyczni, gdyby nie ich zachowanie, pokochałabym ich. Nie wiem, czy powstaną kolejne części, zastanawiam się nad sięgnięciem po powieść, ale nie obiecuję, że mi to wyjdzie. Czas pokaże. Wątpię, żebym wróciła do tego filmu, chyba że będę miała naprawdę podły humor i będę potrzebowała rozweselacza.
Ocena filmu: mocne 7/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #5 - ,,Sala samobójców"

#5

Tytuł: ,,Sala samobójców"
Reżyser: Jan Komasa
Rok produkcji: 2011
Kraj produkcji: Polska
Na podstawie: gra Second life oraz historia prawdziwa

Myślę, że o ,,Sali samobójców" każdy słyszał, ale nie każdy wie, o czym opowiada ten film. Swego czasu była to bardzo głośna, polska produkcja. Nastolatki zachwycały się historią Dominika, a rodzice patrzyli na to wszystko z powątpiewaniem. Ale czy naprawdę jest się czym zachwycać?

Fabuła
Dominik jest w klasie maturalnej. Wśród rówieśników jest bardziej lub mniej lubiany - jak wszyscy. Ma więcej koleżanek niż kolegów, ale nie przeszkadza mu to. Jest z dobrej, bogatej rodziny, ale matka i ojciec nie mają dla niego czasu. Na studniówce zakłada się ze znajomymi, że pocałuje swojego kolegę. Tak się dzieje, ale Dominik w czasie pocałunku odczuwa coś jeszcze... jakby tak właśnie miało być. Wtedy dociera do niego, że jest homoseksualistą. Kilka dni później, na lekcji wychowania fizycznego, ma miejsce pewien incydent. Dominik nie panuje nad swoim ciałem i przez to cała klasa, a nawet szkoła, dowiaduje się o jego orientacji seksualnej. Chłopak jest wyśmiewany, przez co zamyka się w pokoju i szuka pocieszenia w Internecie, w tytułowej Sali Samobójców. Trafia tam dzięki tajemniczej dziewczynie, która fascynuje się śmiercią, samookaleczaniem i sama planuje popełnić samobójstwo...

Ocena
Historia przedstawiona w filmie na pewno jest oryginalna i porusza współczesne problemy młodych ludzi. Nietolerancja z powodu inności i zachowań towarzyszy nam w codziennym życiu. Szczególnie zauważalne jest to wśród młodzieży, zwłaszcza tej z ,,dobrego domu". Dominik jest właśnie takim nastolatkiem - nieakceptowanym i wyśmiewanym. A co na to rodzice? Tutaj też jest bardzo realistycznie - rodzice nie wiedzą, co robić. Natomiast nasz główny bohater szuka pocieszenia tam, gdzie wszyscy - w Internecie. Tajemnicza Sylwia wprowadza go do Sali samobójców, której członkowie stają się jego drugą rodziną. Czyżby samobójcy nie byli tacy źli? Podobała mi się wykreowana w grze rzeczywistość, ale zniechęciły mnie zmiany nastroju Dominika w normalnym życiu. Podczas oglądania miałam wątpliwości co do tego, że Dominik jest gejem. Z Sylwią połączyło go bowiem coś na kształt miłości...
Postacie są dobrze wykreowane. Do tego dochodzi ciekawe zakończenie, które jest bardziej lub mniej przewidywalne. W czasie oglądania targało mną mnóstwo emocji, tak jak Dominikiem. ,,Sala samobójców" jest to na pewno film oryginalny i poruszający współczesne problemy i zagadnienia. Wątpię jednak, czy kiedykolwiek do niego wrócę.
Film oceniam na 7/10
Ines de Castro

niedziela, 13 marca 2016

Wieczór filmowy #4 - ,,Pakt z diabłem"

Tytuł: ,,Pakt z diabłem" - ,,Black mass"
Reżyser: Scott Cooper
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: historii prawdziwej

Kiedy zobaczyłam plakat tego filmu w samolocie, pomyślałam, ze spełniło się moje marzenie. Mianowicie, moich dwóch ulubionych aktorów w jednym filmie. Mam na myśli Johnny'ego Deppa i Benedicta Cumberbatcha. Postanowiłam go więc obejrzeć i...


Przeniosłam się do południowego Bostonu w latach 70./80. ubiegłego wieku. Trwa krwawa rywalizacja między gangami z Irlandii i Włoch. Tym pierwszym przewodzi James "Whitey" Bulger (w tej roli Depp). Jest on bratem senatora (a tego gra Cumberbatch). Whitey zawiera tytułowy pakt z diabłem, czyli pakt z FBI tylko po to, by dopiec i skończyć z konkurencją. Wszystko dzięki staremu kumplowi z dzieciństwa. Co będzie dalej? Czy Whitey wyeliminuje konkurencję z kraju pizzy i makaronu?


Po pierwsze, za mało Benedicta! Jest on wymieniany jako aktor grający jedną z głównych ról, ale senator Bulger na pewno taką postacią nie jest. Depp ma okropną charakteryzację. Rozumiem, że chcieli go odmłodzić, ale wyszedł bardzo sztucznie. Film jest bardzo brutalny i wulgarny. Jest jednak oparty na prawdziwej historii, więc nie można mieć o to pretensji. James Bulger rzeczywiście istnieje i aktualnie siedzi w więzieniu. Jego postać została bardzo dobrze wykreowana - w świetny sposób zostały pokazane jego dwie osobowości: jedna dla członków mafii, druga dla rodziny. Do końca nie zrozumiałam idei całego filmu, może jeszcze do tego nie dorosłam. Muzyka niczym się nie wyróżnia, nie ma zbyt wielu efektów specjalnych. Wszyscy aktorzy, oprócz Deppa są dobrze ucharakteryzowani, ich stroje i fryzury dobrze oddają realia tamtych czasów. Ogółem film jest całkiem niezły, ale wątpię, bym do niego wróciła. Reżyser mógł się o wiele bardziej postarać.
Ocena filmu: 5/10
Ines de Castro

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.