piątek, 17 sierpnia 2018

Recenzja #174 - Najważniejsza motywacja - Przyczynowy anioł - Hannu Rajaniemi


Opis fabuły

Mieli postanawia odnaleźć swoją ukochaną za wszelką cenę. Odrzuca więc służbę Pellegrini i na własną rękę wyrusza w stronę góry, gdzie mieszka okrutna wiedźma, która więzi dziewczynę. Tymczasem Josephine nie może znieść zdrady i pozostawiona na samotnej plaży knuje plan zemsty. Świat się jednak kończy i niektóre sprawy trzeba odłożyć na później. Tymczasem, dla Jeana kwestią godności i honoru pozostaje odnalezienie i pomoc Mieli. Czy jest w stanie odzyskać zaufanie kobiety? A może Pellegrini sprytnie pokrzyżuje jego plany?


Opinia

Jest to już ostatni tom przygód słynnego złodzieja, Jeana le Flambeur. Przyznaję, że jest to dla mnie ogromna ulga, ponieważ mimo wszystkich swoich zalet, ta trylogia była dla mnie strasznie męcząca. Jak autor postanowił ją zakończyć?
Znanym nam już sposobem, Jean opowiada swoją historię. Nareszcie możemy go w pełni poznać i dowiedzieć się, co właściwie kieruje jego poczynaniami. Reszta powieści została przedstawiona w narracji trzecioosobowej, poza małym eksperymentem autora z drugoosobowym sposobem opowiadania. Ma to miejsce w przypadku Mieli i jej podróży w stronę góry. Co ciekawe, Rajaniemi nie pokusił się o wprowadzanie nowych wątków i głównych bohaterów, ale postanowił domknąć to, czym dotychczas zajmował się w poprzednich częściach. Tak oto spotykamy ponownie Isidore'a z Marsa, a we wspomnieniach złodzieja przewija się także Tawaddud.


Jean musiał stać się bardzo dojrzały i odpowiedzialny w tej części. Mimo wieku, pogodzenie się z prawdą, zaakceptowanie faktów i wzięcie na siebie konsekwencji podejmowanych decyzji nie przyszło mu zbyt łatwo. Z drugiej strony mamy Mieli, która tym razem potrzebuje pomocy. Możemy zaobserwować jej przyjazną, emocjonalną stronę, gdzie to uczucia są na pierwszym miejscu. Nie ma już oschłej pilotki statku ani posłusznej służącej. Jest Mieli, silna kobieta, która walczy o to, co kocha. Towarzyszący im bohaterowie stanowią przeciwwagę dla pozytywnych zmian, które zaszły w Jeanie i jego przyjaciółce. Żal i rozgoryczenie mogą zmienić człowieka, a pojedyncza osoba może zmienić układ sił w kosmosie.


Mimo, że jest to zwieńczenie przygód bohaterów, nie myślcie, że autor uciekł się tylko do tego. Wbrew naszym przekonaniom, koniec też potrafi być interesujący i niejednym nas zaskoczyć. Razem z pojawieniem się Isidore'a, trafiamy na coś na kształt zagadki kryminalnej, która nas intryguje i ciągnie się aż do samego końca. Bardziej jednak niż rozwiązanie całego problemu i wybrnięcie z kłopotów, ciekawiły mnie zachowania bohaterów. Były one tutaj jakby bardziej zarysowane - same akcje i sposób ich wykonania wydawał mi się wyraźniejszy, nie zapominając o zaakcentowaniu motywacji postaci. A te są naprawdę różne - miłość, zemsta, lojalność... Wspaniale jest czytać o tak bogatym i szerokim zakresie ludzkich możliwości oraz idei. 


Tym razem autor również nie oszczędził nam naukowych pojęć i terminów, ale przez początek książki przebrnęłam dość gładko. Ostatnio to właśnie ta część sprawiła mi problemy, a tutaj nastawienie na akcję i czynności sprawia, że tekst czyta się przyjemniej i zwyczajnie lepiej. 
Okładka i tym razem pasuje do pozostałych a i korekcie nie można nic zarzucić. Przyczynowy anioł to godne zakończenie trylogii o Jeanie le Flambeur. Czy będę tęsknić? Na pewno nie za stylem autora i naukowymi pojęciami. Muszę chyba dorosnąć do hard science fiction albo to po prostu nie mój gatunek. Zabraknie mi na pewno bogatych charakterologicznie bohaterów oraz ich zwariowanych przygód. Rajaniemi ma niezwykłą umiejętność długiego budowania napięcia, by potem powalić czytelnika na kolana. I chociażby właśnie dlatego warto przeczytać te książki.
Ines de Castro

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.