poniedziałek, 24 lipca 2017

Recenzja #100 - Inwigilacja dla dobra obywateli? - Inwigilacja - Remigiusz Mróz




Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.


Opis fabuły

Przed Joanną Chyłką staje nowe zadanie. Ma bronić mężczyzny oskarżonego o organizowanie zamach w centrum Warszawy. Okazuje się, że jest on prawdopodobnie zaginionym wiele lat temu adoptowanym synem państwa Lipczyńskich. Chyłka zostaje postawiona w zupełnie nowej sytuacji, nie tylko zawodowej. Dla Zordona najbliższy czas również nie będzie łatwy - ostateczny egzamin zbliża się wielkimi krokami. Co wspólnego z całą sprawą mają służby? I czy Fahad Al-Jassam rzeczywiście nie planuje zamachu?


Opinia



Remigiusz Mróz razem z Chyłką i Zordonem wkraczają do akcji! Więcej emocji, ciętego języka, tajemnic i kruczków prawnych - to właśnie Inwigilacja!

Głównym wątkiem są rzecz jasna losy głównych bohaterów, ale czasem wraz z narratorem przenosimy się do tajemniczej brunetki zamieszanej w całą sprawę. Jak zwykle zdarzają się niedomówienia, by na koniec całkowicie zaskoczyć czytelnika, a wcześniej nie pozwolić mu na odłożenie lektury.
Jeśli chodzi o bohaterów, to tradycyjnie moje serduszko bije szybciej na samą myśl o Chyłce i Zordonie. Bardzo często czułam jednak, jakby Kormak zostawał trochę z boku. Autor po raz pierwszy bodajże tak bardzo zagłębił się w umysły Chyłki i Zordona. Pojawiło się kilkunastu nowych bohaterów, z czego większość odegrała niestety role epizodyczne. McVay natomiast prawie nie istniał. Nie zmienia to jednak faktu, że książka jest naprawdę dobra. Czasem takie zmiany (może minimalne) mogą przynieść dużo dobrego. Po Immunitecie, gdy relacje głównych bohaterów stanęły pod znakiem zapytania, a jednocześnie gdy o ich przeszłości wiedzieliśmy o wiele więcej, głębsza analiza psychiczna naszej ukochanej prawniczej pary bardzo się przydała.
Akcja powieści rozgrywa się głównie na terenie Warszawy. Tym razem nie podróżujemy zbytnio po nieciekawych blokowiskach, gdzie ktoś może nas napaść, zabić albo napaść i zabić. Remigiusz Mróz ponownie pokazuje, że orientuje się w polskim prawie i zmianach, jakie w nim zachodzą. Dzięki tej powieści dowiedziałam się bardzo dużo o ustawie inwigilacyjnej, która, szczerze mówiąc, wprawiła mnie w osłupienie. Chyba trzeba zacząć uważać, co się w tych internetach wyszukuje. Zagłębiamy się też w dziedzinę prawa dotyczącą obcokrajowców, terroryzmu i zamachów. Przybliżona została również struktura egzaminu, z którym musi zmierzyć się Zordon. Dla mnie jest to bardzo dużym plusem, ponieważ w przyszłości planuję iść w ślady głównych bohaterów, jeśli chodzi o wybranie zawodu. Tradycyjnie wręcz końcówka wciska nas w fotel i najlepiej to teleportować się w czasie do 27.09., kiedy to ma wyjść VI tom, kupić go i przeczytać. I tak w kółko, dopóty dopóki seria się nie skończy.
Język Chyłki jest jeszcze bardziej cięty niż w poprzednich częściach (tak, jak się okazało, tak się da). Jej różnorakie epitety dotyczące pewnego intruza oraz określenia prokuratora i swojego klienta oraz potyczki słowne z kim popadnie bawią do łez i nadają ogromnej lekkości temu pozornie trudnemu w zrozumieniu thrillerowi prawniczemu. Język powieści jest przystosowany do szerokiego grona odbiorców, specjalistyczne pojęcia mają swoje wytłumaczenie i dzięki temu osoba niemająca pojęcia o prawie może zorientować się, o co chodzi.
Do wydania oczywiście nie można mieć zastrzeżeń. Ach, jak te książki pięknie wyglądają na półce! Jak te okładki do siebie pasują! Wyłapałam 2 lub 3 literówki, co jak na tak dużą objętość i tak jest sukcesem.
Polecam tę powieść oczywiście każdemu, kto kocha Chyłkę i Zordona, a do przeczytania całej serii zachęcam wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili.
Ines de Castro
Strona autora - REMIGIUSZ MRÓZ

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.