niedziela, 4 listopada 2018

Recenzja #181 - Powstanie jak feniks - Księżniczka popiołu - Laura Sebastian

Może cię złamali, ale z tego powodu stałaś się tylko ostrzejszą bronią. Nadszedł czas, by uderzyć.

Opis fabuły

W wieku sześciu lat Theodosii odebrano wszystko. Matkę, królestwo, imię. Teraz, okryta poniżającym tytułem, pozostaje na dworze Kaisera jako zabawka i zabezpieczenie przed potencjalnymi buntownikami. Księżniczka popiołu przez wiele lat skrywała w sobie Królową Ognia. W ostatecznej walce Theo nie tylko będzie musiała wybrać to, kim chce się stać, ale także komu oddać swoje serce. Czasu do namysłu nie jest dużo, a jedyną bronią dziewczyny jest jej umysł i lata na dworze Kaisera spędzone na obserwacji jego nawyków...


Opinia

Księżniczka popiołu od pewnego czasu pojawiała się właściwie wszędzie, a zwłaszcza na Instagramie, ze względu na piękną okładkę. Dzięki odnowionej współpracy z wydawnictwem Zysk i S-ka udało mi się przygarnąć to małe cudo na swoją półkę. Na początku obawiałam się trochę ewentualnego podobieństwa do już obecnych na rynku książek, ale z pewnego rodzaju dumą stwierdzam, że się nie zawiodłam pod żadnym aspektem.
Autorka postanowiła zastosować tu narrację pierwszoosobową z perspektywy głównej bohaterki. Jest to jedna z tych powieści, którym ten zabieg wyszedł na dobre, ponieważ dzięki temu czytelnik znajduje się w tej samej sytuacji, co Thora. Razem z główną bohaterką możemy jedynie domyślać się niektórych rzeczy, ale nasze informacje o świecie przedstawionym oraz pole postrzegania go zostają zawężone do takie stopnia jak u tytułowej księżniczki. Na pierwszy plan wysuwa się potencjalna rebelia, maleńka iskierka nadziei na wolność i prawowite rządy, która równie łatwo może zostać zgaszona, jak i wzniecić pożar.


Theodosia jest mniej więcej w moim wieku i, o dziwo, wcale mnie nie irytowała. Zachowuje się ona bardzo dojrzale, jej posunięcia są przemyślane i zawsze myśli o konsekwencjach swoich czynów. Poczułam łączącą mnie z nią więź, prawdopodobnie ze względu na zbliżony światopogląd. Co więcej, Theo bardzo dużo przeszła i nie wyobrażam sobie stracić wszystkiego, a w dodatku być więzioną i torturowaną w ramach odpowiedzialności za ludzi, z którymi oprócz pochodzenia nie mam nic wspólnego. Główna bohaterka daje jednak radę i to jest niesamowite. Decyduje się na może niepotrzebne ryzyko, gra w niebezpieczne gry i wychodzi z nich obronną ręką. Tymczasem na horyzoncie pojawia się Søren, z pozoru rozpieszczone książątko, które chce zrobić na złość ojcu. Między tą dwójką budzi się dzika, szalona młodzieńcza miłość, w imię której przynajmniej jedna strona jest gotowa zaryzykować wszystko. Młody książę jest trochę naiwny i niewinny we wszystkim, co robi. Lata spędzone na kształceniu się w walce uchroniły go przed zepsuciem ze strony dworu Kaisera, dzięki czemu był on w stanie dostrzec prawdę i o nią walczyć. Po drugiej stronie mamy Blaise'a - przyjaciela Theo z dzieciństwa, u którego wszystko wydaje się proste, ale on sam nie wie, czego właściwie chce. Grono bohaterów drugoplanowych jest powiększone o kilka innych, ważnych postaci, z których każda jest zupełnie inna. Wszyscy grają w swoją grę i nie ma nic dziwnego w tym, że główna bohaterka nie chce nikomu zaufać.


Autorka zdecydowała się na stworzenie nowego świata z krainami, spośród których każda jest wyjątkowa. Inne wierzenia, język i kultura to tylko niektóre z elementów składowych poszczególnych krajów. Bardzo spodobało mi się ukazanie konsekwencji kulturowych podboju dla obu stron konfliktu - jak można wykorzystać czyjąś ciężką pracę i dotychczasowy dobytek cywilizacyjny. Uświadomiłam sobie także, że to wszystko wcale aż tak nie różni się od tego, co znamy z lekcji historii, przykładowo jeśliby spojrzeć na podboje Aleksandra Wielkiego i kulturę hellenistyczną. Laura Sebastian wykreowała nowe języki, ludy oraz umiejętności. Nawet, oklepanym już, czterem żywiołom nadano nietypowe moce i zdolności. Z niecierpliwością czekam na rozwinięcie wątku magicznego w pozostałych tomach, ponieważ na tym polu można jeszcze sporo ugrać. Kolejnym bardzo dużym atutem tej powieści jest nieustająca akcja. I nie mowa tu o walkach czy innych sensacyjnych scenach, ale intrygach i uciekającym czasie. Jedyne, co mogło mnie trochę denerwować to to, że czasem bohaterowie wpadali na coś za szybko, dużo rzeczy wychodziło im zbyt łatwo. Autorka oczywiście chciała im rzucić kłody pod nogi, ale w prawdziwym życiu samo wymyślenie rozwiązania problemu zajmuje sporo czasu, nie mówiąc o jego realizacji.


Na uwagę zasługuje też bardzo ciekawe operowanie językiem. Brak wulgarności wychodzi tutaj na plus, ponieważ wszelkie opisy sytuacji brzmią bardziej naturalnie. Thora tak przedstawia rzeczywistość, że atmosfera wokół czytelnika jest tak gęsta, jak na dworze Kaisera. Każdy detal został dokładnie opisany, a czytający ma świadomość, że wszystko może okazać się istotne, dlatego powieść pochłania się z uwagą i zainteresowaniem. 
Jak już wspomniałam, okładka jest przepiękna i cieszę się, że wydawnictwo zdecydowało się na zachowanie tej oryginalnej. Co więcej, na jej wewnętrznej stronie znajduje się mapa z zaznaczonymi najważniejszymi punktami. Książki z mapkami są przeze mnie uwielbiane i cieszę się, że ta została tak wydana. Jeśli chodzi o błędy to nie przypominam sobie jakichś bardzo rażących, wydaje mi się tylko, że parę razy mogło zabraknąć jakiegoś myślnika.
Polecam Wam tę książkę bardzo serdecznie, jeśli szukacie ciepłej, ciekawej historii w nowym świecie, w którym można spotkać nietuzinkowych bohaterów.
Ines de Castro

4 komentarze :

  1. Ja też uwielbiam książki z mapami;) Co do samej książki to nie mój gatunek, ale tak interesująco o niej napisałaś, że może się kiedyś skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, że ci się podobało!! Ja przez twoją recenzję mam ochotę przeczytać tę książkę jeszcze raz :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się co do tego że ta książka ma genialną okładkę! Jeżeli wcześniej chciałam przeczytać tę książkę tak raczej średnio, to teraz naprawdę mam na to ogromną ochotę ;)
    Jako że głównie przesiaduję jednak w tej fantastyce, to pewnie niebawem sięgnę i po ,,Księżniczkę Popiołu".
    Pozdrawiam cieplutko xo
    miedzyplanetarne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo interesujący tytuł, okładka jest prześliczna 😍 a po książkę po twojej recenzji się skuszę i dam jej szanse.

    OdpowiedzUsuń

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.