Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieczór filmowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wieczór filmowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 marca 2016

Wieczór filmowy #11 - ,,Vice: Korporacja zbrodni"

#11

Tytuł: ,,Vice: Korporacja zbrodni" - ,,Vice"
Reżyser:  Brian A Miller
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Film zbierający skrajnie pozytywne lub negatywne opinie. W głównej roli Bruce Willis...

Fabuła
A gdybyś tak mógł spełnić wszystkie swoje marzenia? Fantazje o gwałtach, napadach i morderstwach? To wszystko możesz zrealizować właśnie tu...


To właśnie w Vice, z pomocą grupy cyborgów i Twoich pieniędzy, możesz spełnić wszystkie swoje zachcianki. Drinki, ekskluzywne pokoje i mnóstwo rozpusty - to wszystko czeka na Ciebie. Czyż Vice nie jest rajem na ziemi?
Tak właśnie może się wydawać. Oddzielony obszar, gdzie możesz robić wszystko, co tylko chcesz jest Twoim własnym, małym rajem. Wszystko idzie gładko i pięknie, dopóki jeden z cyborgów nie zaczyna mieć wspomnień. Tak, wspomnień. Bowiem te cyborgi codziennie są resetowane i przeżywają w kółko ten sam dzień. Aż wreszcie Kelly przypomina się jej ostatnia śmierć. Ucieka z Vice, a za nią w pogoń ruszają ludzie szefa korporacji. Agencją zainteresowana jest też policja - Roy chce raz na zawsze zniszczyć Vice, ponieważ popełniane na cyborgach zbrodnie przenoszą się do realnego świata. Czy Roy pomoże uciekającej Kelly a może na jej drodze stanie ktoś jeszcze?

Ocena
Historia przedstawiona w filmie jest bardzo oryginalna. Wykreowanie Vice jako ogromnego domu rozpusty świetnie wyszło reżyserowi. Oczywiście film jest brutalny, ale dzięki temu bardzo zyskuje na realizmu. Aktorzy zostali bardzo dobrze dobrani, Thomas Jane grający Roy'a spisał się na medal. Film ma wiele zwrotów, i tak już dynamicznej, akcji. Jedyne, co mi przeszkadzało to celność, a raczej jej brak, u ludzi Juliana. Ogółem film mi się podobał, myślę, że warto go zobaczyć nie tylko dla dobrego kina akcji, ale także dla refleksji nad tym, czy nasze marzenia rzeczywiście są dobre.
Film dostaje ode mnie mocne 8/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #10 - ,,John Wick"

#10

Tytuł: ,,John Wick" - ,,John Wick"
Reżyser:  David Leitch, Chad Stahelski
Kraj produkcji: USA 
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: -

Film o byłym płatnym zabójcy, który po śmierci żony wraca do fachu z pragnieniem zemsty. W roli głównej niezastąpiony Keanu Reeves.


Fabuła

John Wick był swego czasu najlepszym płatnym zabójcą w USA. Kiedy poznał swoją żonę wycofał się dla niej z brudnego biznesu. Po jej pogrzebie otrzymuje od ukochanej pośmiertną przesyłkę - pieska, który ma być jednocześnie pamiątką dla Johna. Niestety, syn groźnego mafiozy przez chciwość dokonuje kradzieży i brutalnego napadu na Johna. Podczas zdarzenia, zabija szczeniaka i kradnie Mustanga Wicka. Główny bohater, pałający chęcią zemsty, zagłębia się w mroczną przeszłość płatnego mordercy i szuka winnego ostatniej straty. Wraca do mafijnego półświatka i wkrótce to on staje się potencjalną ofiarą. Czy John zdoła się zemścić czy może łowca stanie się ofiarą?


Ocena

Film wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Nie spodziewałam się większości scen, wszystko ogromnie mnie zaskoczyło. Keanu Reeves spisał się doskonale, wszystkie sceny walki wyszły aktorom cudownie. Do tego świetna muzyka - pod tym względem jest to jeden z najlepszych filmów. To, co jeszcze mi się podobało to wiele zwrotów akcji oraz przedstawienie mafijnego półświatka - porachunki i starzy znajomi Wicka dodają dynamiki temu filmowi. Ktoś mógłby powiedzieć, że jest to jeden z filmów, gdzie wszyscy się biją, zabijają, po prostu kolejna sensacyjna produkcja. Jest to jednak nieprawda. Fakt, niektóre sceny są brutalne, ale bardzo realistyczne. Film ma swój klimat i pokazuje do czego są gotowi ludzie z chciwości oraz osoby zdesperowane. Może ktoś z Was odnajdzie w sobie Johna? A może ktoś inny pokocha go tak samo jak ja?
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #9 - ,,Twarz anioła"

#9

Tytuł: ,,Twarz anioła" - ,,The Face of an Angel"
Reżyser: Michael Winterbottom
Kraj produkcji: Hiszpania, Włochy, Wielka Brytania
Rok produkcji: 2014
Na podstawie: ,,Angel face" - Barbie Latza Nadeau oraz historia prawdziwa

Budzący zachwyt debiut Cary Delevingne, jednak czy w istocie jest się czym zachwycać?

Fabuła
Jest to historia brutalnego morderstwa studentki widziana oczami dziennikarzy. Główny bohater, Thomas, jest reżyserem i chce nakręcić film o śmierci Elizabeth. Wyjeżdża więc do Włoch, by lepiej poznać tę historię i tym samym uczestniczyć w ostatecznym procesie przeciwko podejrzanej, Jessice. W sprawie pomaga mu piękna, włoska dziennikarka, która wprowadza go w zwyczaje i kulturę Sienny, gdzie dzieje się akcja. Thomas we Włoszech poznaje wiele różnych osobowości, w tym Melanie, która oprowadza go po ,,ciemnej stronie" Sienny. Thomas zaczyna prowadzić własne śledztwo jednocześnie wpadając ze skrajności w skrajność. Atmosfera wokół filmu robi się coraz gęstsza tak samo jak wokół sprawy Jessiki. Czy uda się odkryć prawdę, czy sprawa morderstwa Elizabeth już na zawsze pozostanie tajemnicą?

Ocena
Jedno wielkie rozczarowanie - tak mogę określić swoją ,,przygodę" z tym filmem. Spodziewałam się znakomitego kryminału na miarę przygód Holmesa, a dostałam nic niewnoszącą obyczajówkę. Po pierwsze, bohaterowie - okropnie wykreowani, bez celu w życiu i na dodatek bezmyślni. Po drugie, aktorzy - tu jest dobrze, jest to jedna z niewielu zalet tego filmu. Pomysł na film byłby naprawdę dobry, gdyby nie otwarte zakończenie bez jakiejkolwiek pointy. Nie widzę żadnego sensu w kręceniu takich filmów. Ich zakończenie można podsumować ,,I koniec, i bomba. Kto patrzył, ten trąba", bo tak jest naprawdę. Na koniec widz wie tyle samo, co przed zobaczeniem tego filmu. Na początku zapowiadało się ciekawie, akcja toczyła się dynamicznie, by potem zwolnić i zostawić mnie rozczarowaną i zadziwioną tym, jak ktoś mógł się tym zachwycać. Jedynym plusem była dla mnie rola Cary, mimo że drugoplanowa, to modelka zagrała lepiej niż doświadczeni aktorzy obsadzeni w głównych rolach.
Ocena filmu: 3/10
Ines de Castro

czwartek, 24 marca 2016

Wieczór filmowy #8 - ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?"

#8

Tytuł: ,,Za jakie grzechy, dobry Boże?" - ,,Qu'est-ce qu'on a fait au Bon Dieu?"
Reżyser: Philippe de Chauveron
Rok produkcji: 2014
Kraj produkcji: Francja
Na podstawie: -

Komedia inna niż wszystkie, w swobodny i lekki sposób poruszająca tematy nietolerancji i uprzedzeń rasowych oraz religijnych.


Fabuła
Claude i Marie mają cztery córki. Chcą dla nich tego co najlepsze, w tym dobrego męża dla każdej. Ich marzenia po części się spełniają. Trzy córki wychodzą za mąż, ale mimo to rodzice nie osiągają pełni szczęścia. Dlaczego? Ponieważ ,,wymarzeni" zięciowie to: Chińczyk, Arab oraz Żyd. Każde rodzinne spotkanie kończy się kłótnią z powodu nieco rasistowskich poglądów i uwag autorstwa Claude'a. Gdyby tego było mało, szwagrowie spierają i dogryzają sobie nawzajem. Cała nadzieja na cudownego zięcia tkwi w Laure, najmłodszej z córek. Pewnego dnia oświadcza ona, że wychodzi za katolika. Co z tego, skoro jest on... czarnoskóry? Wydaje się, że rodziców sytuacja przerasta, ale okazuje się, że rodzice pana młodego też mają uprzedzenia co do ślubu z ,,białą". Jak zakończy się ta historia? Czy Laure i Charles będą razem szczęśliwi?
Ocena
Kiedy zaczęłam oglądać ten film, miałam pewne wątpliwości, czy na pewno trafi on w moje poczucie humoru. Bawią mnie komedie typu ,,Głupi i bardziej głupi", więc myślałam, że zobaczę w ,,Za jakie grzechy..." tylko film obyczajowy. Na szczęście tak się nie stało. Komedia jest świetnie wyważona, mamy komizm słowny oraz sytuacyjny. Jednakże nie jest to po prostu płytki film, przy którym można się pośmiać. Jest to opowieść poruszająca bardzo ważne tematy, takie jak nietolerancja oraz uprzedzenia rasowe i religijne. Problematyka filmu zahacza też o współczesny konflikt pokoleń. 

Aktorzy są dobrze dobrani, a postacie świetnie wykreowane. Podoba mi się, jak zięciowie Claude'a powoli dochodzą do porozumienia i wieczne kłótnie zamieniają się w przyjaźń. Najlepszym momentem była dla mnie scena Bożego Narodzenia, kiedy każdy z mężczyzn tłumaczył swojemu dziecku, kim był Jezus, a także scena, w której calusieńka rodzina wybrała się na pasterkę. Było to jednocześnie wzruszające i przezabawne. Na pewno kiedyś wrócę do tego filmu, bo jest naprawdę wart oglądania. W świetny, lekki sposób jest poruszana poważna problematyka. Natomiast wykreowany wizerunek rodziny jest po prostu idealny - rodziny wspierającej się, chcącej dla siebie nawzajem jak najlepiej.
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

    

Wieczór filmowy #7 - ,,Terminator: Genisys"

#7

Na ten film wszyscy czekali. Arnold Schwarzenegger powraca jako terminator w ...

Tytuł: ,,Terminator: Genisys" - ,,Terminator: Genisys"
Reżyser: Alan Taylor
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2015
Na podstawie: -

Fabuła
W roku 2029 John Connor stoi na czele podziemnego ruchu oporu. Walczą oni z cyborgami, które zagrażają ludzkości. Connor wysyła w przeszłość Kyle'a Reese'a, by uratował on Sarah, matkę Johna. Jednak przeszłość jest inna. Sarah wie, że Kyle przybędzie i wspólnie chcą zniszczyć SkyNet nim rozpęta się wojna i nadejdzie Dzień Sądu. Nie zapominajmy o tym, że Sarah pozostaje pod opieką przezabawnego w swojej szczerości Terminatora. Tak więc Kyle i Sarah wyruszają w podróż w czasie oraz w USA do siedziby SkyNet'u, by zniszczyć program nim będzie za późno. Po drodze czeka ich wiele przygód, na przykład spotkanie z innymi terminatorami, konfrontacja z policją czy spotkanie z Johnem. W tym czasie, para zakocha się w sobie, ale też dowie się, jak bardzo pozory mogą mylić.

Ocena
Film łączy wszystkie wątki, jakie pojawiły się w poprzednich filmach o świecie, w którym ludzie walczą z robotami. Mamy tu poprzednie terminatory, w tym kolesia z płynnego metalu. Jednak największym zaskoczeniem były wklejki z pierwszej części o zabójczej maszynie. No a scena, w której młody Arnold walczy ze starszym Arnoldem jest po prostu niezapomniana. Tak, Arnold Schwarzenegger jeszcze tu gra i jest tak samo dobry, a może nawet lepszy niż w poprzednich częściach. Jego szczerość wprawia bohaterów w zakłopotanie, a widz nie może opanować śmiechu. Film jest pełen zwrotów akcji, jest bardzo dynamiczny. Bardzo przypadł mi do gustu wybór aktorów do tej części. Wszystko jest dopracowane w najdrobniejszych szczegółach- charakteryzacja, scenariusz i kostiumy! Reżyser odwalił kawał naprawdę dobrej roboty. Jedyną wadą są małe niejasności, jak zawsze, gdy mamy do czynienia z podróżami w czasie i terminatorem. Poza tym, film jest naprawdę świetny i cieszę się, że mogłam ponownie zobaczyć Arnolda w tej odsłonie.
Ocena filmu: 9/10
A co Wy sądzicie o Terminatorze?
Ines de Castro

Wieczór filmowy #6 - ,,Bezwstydny Mordecai"

#6

Tytuł: ,,Bezwstydny Mordecai" - ,,Mordecai"
Reżyser:  David Koepp
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: ,,Nie wymachuj mi tym gnatem" - Kyril Bonfiglioli

Mordecai, Mordecai... i Johnny Depp z wąsem. A zapowiadało się tak ciekawie...

Fabuła
Charlie Mordecai - arystokrata znany jako bezwstydny flirciarz oraz słynny złodziej dzieł sztuki. Ach, nie zapominajmy o jego cudownym wąsie! Pewnego dnia ów Mordecai trafia na ślad zaginionego obrazu Goi, gdzie mają znajdować się dostępy do kont pełnych zrabowanego złota. Któż przepuściłby taką okazję? I tak, Charlie rusza w świat, by znaleźć tajemniczy obraz. Niestety, chrapkę na dzieło sztuki ma także tajemniczy terrorysta, amerykański miliarder oraz rosyjski mafiozo. Charlie razem ze swoim wiernym służącym, Jockiem, muszą stawić im wszystkim czoła i przy okazji... wszystkich oszukać. W całą akcję jest też zamieszany były przyjaciel arystokraty, agent wywiadu Alistair Martland. Ma on też chrapkę na przepiękną żonę Mordecai'a, Johannę. Ale Charlie nie da sobie odebrać ani żony, ani obrazu. Z normalną dla siebie nonszalancją, urokiem i wdziękiem, Mordecai przeżyje przygodę życia, ale czy uda mu się zdobyć to, na czym tak bardzo mu zależy?

Ocena
Spodziewałam się kapitalnej komedii połączonej z thrillerem lub filmem sensacyjnym. Dostałam za to dobrą, głupawą komedię. Thriller zniknął gdzieś między idiotycznym zachowaniem bohaterów (w tym Charliego, granego przez Deppa) a dialogami, które chyba miały być śmieszne. Akcja toczy się szybko, film bawi, ale wszystko jest tak nierealistyczne, że aż człowieka zwija. Charakteryzacja aktorów jest na pewno kapitalna, Deppa z takim wąsem jeszcze nie było. Wszystkie wątki są rozwinięte, ładna szata graficzna to kolejny plus. Trochę nie zrozumiałam końcowego oszustwa, ale ja się na tym nie znam, więc mam prawo nie rozumieć. Bohaterowie są sympatyczni, gdyby nie ich zachowanie, pokochałabym ich. Nie wiem, czy powstaną kolejne części, zastanawiam się nad sięgnięciem po powieść, ale nie obiecuję, że mi to wyjdzie. Czas pokaże. Wątpię, żebym wróciła do tego filmu, chyba że będę miała naprawdę podły humor i będę potrzebowała rozweselacza.
Ocena filmu: mocne 7/10
Ines de Castro

Wieczór filmowy #5 - ,,Sala samobójców"

#5

Tytuł: ,,Sala samobójców"
Reżyser: Jan Komasa
Rok produkcji: 2011
Kraj produkcji: Polska
Na podstawie: gra Second life oraz historia prawdziwa

Myślę, że o ,,Sali samobójców" każdy słyszał, ale nie każdy wie, o czym opowiada ten film. Swego czasu była to bardzo głośna, polska produkcja. Nastolatki zachwycały się historią Dominika, a rodzice patrzyli na to wszystko z powątpiewaniem. Ale czy naprawdę jest się czym zachwycać?

Fabuła
Dominik jest w klasie maturalnej. Wśród rówieśników jest bardziej lub mniej lubiany - jak wszyscy. Ma więcej koleżanek niż kolegów, ale nie przeszkadza mu to. Jest z dobrej, bogatej rodziny, ale matka i ojciec nie mają dla niego czasu. Na studniówce zakłada się ze znajomymi, że pocałuje swojego kolegę. Tak się dzieje, ale Dominik w czasie pocałunku odczuwa coś jeszcze... jakby tak właśnie miało być. Wtedy dociera do niego, że jest homoseksualistą. Kilka dni później, na lekcji wychowania fizycznego, ma miejsce pewien incydent. Dominik nie panuje nad swoim ciałem i przez to cała klasa, a nawet szkoła, dowiaduje się o jego orientacji seksualnej. Chłopak jest wyśmiewany, przez co zamyka się w pokoju i szuka pocieszenia w Internecie, w tytułowej Sali Samobójców. Trafia tam dzięki tajemniczej dziewczynie, która fascynuje się śmiercią, samookaleczaniem i sama planuje popełnić samobójstwo...

Ocena
Historia przedstawiona w filmie na pewno jest oryginalna i porusza współczesne problemy młodych ludzi. Nietolerancja z powodu inności i zachowań towarzyszy nam w codziennym życiu. Szczególnie zauważalne jest to wśród młodzieży, zwłaszcza tej z ,,dobrego domu". Dominik jest właśnie takim nastolatkiem - nieakceptowanym i wyśmiewanym. A co na to rodzice? Tutaj też jest bardzo realistycznie - rodzice nie wiedzą, co robić. Natomiast nasz główny bohater szuka pocieszenia tam, gdzie wszyscy - w Internecie. Tajemnicza Sylwia wprowadza go do Sali samobójców, której członkowie stają się jego drugą rodziną. Czyżby samobójcy nie byli tacy źli? Podobała mi się wykreowana w grze rzeczywistość, ale zniechęciły mnie zmiany nastroju Dominika w normalnym życiu. Podczas oglądania miałam wątpliwości co do tego, że Dominik jest gejem. Z Sylwią połączyło go bowiem coś na kształt miłości...
Postacie są dobrze wykreowane. Do tego dochodzi ciekawe zakończenie, które jest bardziej lub mniej przewidywalne. W czasie oglądania targało mną mnóstwo emocji, tak jak Dominikiem. ,,Sala samobójców" jest to na pewno film oryginalny i poruszający współczesne problemy i zagadnienia. Wątpię jednak, czy kiedykolwiek do niego wrócę.
Film oceniam na 7/10
Ines de Castro

niedziela, 13 marca 2016

Wieczór filmowy #4 - ,,Pakt z diabłem"

Tytuł: ,,Pakt z diabłem" - ,,Black mass"
Reżyser: Scott Cooper
Rok produkcji: 2015
Kraj produkcji: USA
Na podstawie: historii prawdziwej

Kiedy zobaczyłam plakat tego filmu w samolocie, pomyślałam, ze spełniło się moje marzenie. Mianowicie, moich dwóch ulubionych aktorów w jednym filmie. Mam na myśli Johnny'ego Deppa i Benedicta Cumberbatcha. Postanowiłam go więc obejrzeć i...


Przeniosłam się do południowego Bostonu w latach 70./80. ubiegłego wieku. Trwa krwawa rywalizacja między gangami z Irlandii i Włoch. Tym pierwszym przewodzi James "Whitey" Bulger (w tej roli Depp). Jest on bratem senatora (a tego gra Cumberbatch). Whitey zawiera tytułowy pakt z diabłem, czyli pakt z FBI tylko po to, by dopiec i skończyć z konkurencją. Wszystko dzięki staremu kumplowi z dzieciństwa. Co będzie dalej? Czy Whitey wyeliminuje konkurencję z kraju pizzy i makaronu?


Po pierwsze, za mało Benedicta! Jest on wymieniany jako aktor grający jedną z głównych ról, ale senator Bulger na pewno taką postacią nie jest. Depp ma okropną charakteryzację. Rozumiem, że chcieli go odmłodzić, ale wyszedł bardzo sztucznie. Film jest bardzo brutalny i wulgarny. Jest jednak oparty na prawdziwej historii, więc nie można mieć o to pretensji. James Bulger rzeczywiście istnieje i aktualnie siedzi w więzieniu. Jego postać została bardzo dobrze wykreowana - w świetny sposób zostały pokazane jego dwie osobowości: jedna dla członków mafii, druga dla rodziny. Do końca nie zrozumiałam idei całego filmu, może jeszcze do tego nie dorosłam. Muzyka niczym się nie wyróżnia, nie ma zbyt wielu efektów specjalnych. Wszyscy aktorzy, oprócz Deppa są dobrze ucharakteryzowani, ich stroje i fryzury dobrze oddają realia tamtych czasów. Ogółem film jest całkiem niezły, ale wątpię, bym do niego wróciła. Reżyser mógł się o wiele bardziej postarać.
Ocena filmu: 5/10
Ines de Castro

niedziela, 7 lutego 2016

Wieczór filmowy #3 - ,,W sieci pająka"

Tytuł: ,,W sieci pająka" - ,,Along came a spider"
Reżyser: Lee Tomahon
Rok produkcji: 2001
Kraj produkcji: Niemcy, Kanada, Stany Zjednoczone
Na podstawie: ,,W sieci pająka"- James Patterson

Alex Cross jest znanym i uznanym detektywem pracującym w policji. Zazwyczaj rozwiązuje sprawy trudne, pozornie nie do rozwiązania. Tak jest i tym razem. Córka senatora zostaje porwana, a porywacz dzwoni do Crossa! Alex rozpoczyna śledztwo, w którym pomaga mu Jezzie Flannigan. Była ona członkiem ochrony w szkole, do której uczęszczała Megan. Cross skupia się na z pozoru mało znaczących szczegółach i w ten sposób wpada na trop. W tym samym czasie dziewczynka stara się uciec z łodzi, gdzie trzyma ją porywacz. Czy policja zdąży uratować Megan i Dimitriego? A może będzie już za późno?


Film był dość interesujący... Na pewno ogromna ilość intryg była dla mnie zaskoczeniem, jednak było ono bardzo pozytywne. Dodatkowo, główną rolę grał Morgan Freeman, który jest moim ulubionym czarnoskórym aktorem. Spisał się doskonale jako Alex Cross. W filmie wszystko jest pokazane w dość realistyczny sposób. Bardzo stereotypowe jest natomiast przedstawienie policjantów, którzy nie nie potrafią zrobić i żerują na głównym bohaterze, mimo że początkowo są do niego bardzo wrogo nastawieni. Film jest trochę zbyt brutalny, ale co począć?

Ogółem, historia była ciekawa, ale nie jestem pewna czy przeczytam książkę, bo film zbytnio mnie nie porwał. Wiem, że nie powinno się oceniać książki po ekranizacji, więc może spróbuję. Czas pokaże.
Ocena filmu: 7/10
Ines de Castro

sobota, 6 lutego 2016

Wieczór filmowy #2- ,,Niezłomny"

Tytuł: ,,Niezłomny"- ,,Unbroken"
Reżyser: Angelina Jolie
Rok produkcji: 2014
Kraj produkcji: Stany Zjednoczone
Na podstawie: ,,Niezłomny"- Laura Hillenbrand
Akcja filmu rozpoczyna się w samolocie wojskowym. Właśnie tu poznajemy głównego bohatera- Louisa Zamperiniego. Gdy samolot zaczyna być ostrzeliwany przez wroga, na pokładzie wybucha panika. Wszystko zaczyna się psuć. Właśnie w tym momencie Zamperini przypomina sobie początki swojej kariery biegacza. Sytuację udaje się unormować (w miarę możliwości) i mimo niesprawnych hamulców, maszyna ląduje w bazie. Krótko po tym zostają wysłani na kolejną misję. Nowy samolot, proste zadanie. A tu nagle wszystko się sypie- dosłownie. I w ten oto sposób Louis ląduje z dwóją przyjaciół na środku oceanu...
Film jest bardzo ciekawy, przybliża historię wybitnej osoby, jaką był Zamperini. Świetnie ujęta była kariera sportowa głównego bohatera. Jednakże sceny w obozie jenieckim należały do brutalnych i nieprzyjemnych. Było to jednak ujęte realistycznie i prawdziwie, bo najgorszym potworem dla człowieka może być drugi człowiek. Film motywuje i szalenie zachęca do samozaparcia. Czułam się tak, jakby Zamperini mówił do mnie: Dasz radę. Musisz tylko w to wierzyć. 
Historia biegacza pokazuje nam, jak być dobrym i to, że trzeba walczyć ze wszelkimi przeciwnościami losu, jakie staną nam na drodze. Zastanawiam się, jak to możliwe, że ten film był nominowany do tylu OSCARów, a nie otrzymał ani jednej statuetki. Świetny dobór aktorów jest tym, na co muszę zwrócić uwagę. Nie są oni zbyt znani (przynajmniej dla mnie), a poradzili sobie znakomicie. Emocje postaci, które grali były szalenie prawdziwe i widać było, że nie jest to zwykła gra aktorska. A to nie jest zwykły film. To ,,NIEZŁOMNY".
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro

wtorek, 2 lutego 2016

Wieczór filmowy #1- ,,Teoria wszystkiego"

#1
Tytuł: ,,Teoria wszystkiego"- ,,The theory of everything"
Reżyser: James Marsh
Rok produkcji: 2014
Kraj produkcji: Wielka Brytania
Na podstawie: ,,Podróż do nieskończoności. Moje życie ze Stephenem"- Jane Hawking
Stephen Hawking jest zwyczajnym studentem fizyki na uniwersytecie w Cambridge. Pewnego dnia poznaje Jane, w której się zakochuje. Miłość młodych rozkwita, mimo że żadne z nich nie zastanawia się nad wspólną przyszłością. Są idealnym przykładem na to, że przeciwieństwa się przyciągają. Gdy Stephen rozwiązuje ,,tylko" 9 na 10 pozornie niemożliwych do rozwiązania zadań, jego geniusz zostaje dostrzeżony. Następnie wysnuwa teorię dotyczącą czarnych dziur, wszechświata i jego początku- teorię wszystkiego. W tym samym etapie jego życia, rozpoczyna się jego choroba- stwardnienie zanikowe boczne postępujące i nieuleczalne schorzenie polegające na niszczeniu komórek i zaniku władzy w mięśniach. Lekarze dają mu 2 lata życia. Mimo to, Jane chce z nim być, kocha go. Czy ich miłość zwycięży wszystko? Czy młodzi spełnią swoje marzenia? I, co najważniejsze, czy Stephen odkryje teorię wszystkiego?
Film jest wzruszający; bardzo chwyta za serce. Za mało jest w nim jednak informacji dotyczących naukowej kariery Hawkinga. Jest to nieco denerwujące, bo niezwykły geniusz jego osoby został stłumiony. Mało jest też historii jego choroby, jednak dla mnie jest to dużym plusem, gdyż nie lubię patrzeć na cierpienie innych, nawet udawane na filmach. Eddie Redmayne wcielający się w Hawkinga poradził sobie doskonale, fenomenalnie. Potrzeba niesamowitych umiejętności, by zagrać osobę z taką chorobą. Nic dziwnego, że aktor otrzymał za tę rolę OSCARA- nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł zagrać postać Hawkinga lepiej niż Redmayne. Nie podobały mi się niektóre kwestie Jane (w tej roli Felicity Jones). Były one tak dobrane, iż dołowały Stephena w najważniejszych momentach jego życia (kto wie, może tak było naprawdę). Ale to nie jego wina, że jest chory! Jane sama chciała z nim być, mimo wszystko, a potem wyrzucała mu jego schorzenie, które dla niego nie było niczym przyjemnym. W filmie można było zobaczyć wielu znanych aktorów, jednak dla mnie absolutnym numerem 1 i strzałem w dziesiątkę okazał się Eddie Redmayne. Film został nakręcony w ciekawy, wzruszający sposób. Cieszy mnie to, iż dotyczy on osoby Hawkinga i jest oparty na prawdziwej historii. Porusza on niewątpliwie trudne tematy, ale są to zagadnienia, których absolutnie nie można porzucić. Na pewno jeszcze parę razy zobaczę ten film, bo naprawdę warto.
Ocena filmu: 9/10
Ines de Castro


Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.