sobota, 8 grudnia 2018

Recenzja #185 - Gdy nadejdzie czas Wojny Bogów... - Zawiść - John Gwynne

By dowiedzieć się czegoś o człowieku, czasami wystarczy spojrzeć na przyjaciół, jakimi się otacza, i na jego wrogów.

Opis fabuły

Wszystko, o czym marzy Corban to chwycenie za miecz, tarczę, włócznię i stawienie wreszcie czoła Rafe'owi - prześladującemu go wyrostkowi. Niestety, chłopiec musi jeszcze trochę poczekać na możliwość trenowania i stania się wojownikiem. W tym czasie może go jednak spotkać o wiele więcej niż rówieśników. Ziemie Wygnanych ponownie nawiedzą bowiem trudne czasy. Kamienie olbrzymów zaczynają płakać krwią, białożmije wypełzają z gniazd, a wszystkie królestwa obiega wezwanie Najwyższego Króla Aquilusa. Już wkrótce Czarne Słońce i Jasna Gwiazda staną do walki o wszystko...


Opinia

Ta powieść zafascynowała mnie odkąd po raz pierwszy zobaczyłam jej zapowiedzi. W dodatku wydawnictwo odpowiedzialne za publikację tej serii w Polsce zagwarantowało mi niesamowitą przygodę w pięknym i starannym wydaniu. Ale czy John Gwynne sprostał moim wygórowanym oczekiwaniom?
Pierwsze, co rzuca się w oczy to rzecz jasna ogromna objętość tej książki. Prawie 800 stron, ponad 80 rozdziałów dobrej zabawy? A może niemiłosiernych dłużyzn? Każdy rozdział został opisany imieniem jednego z bohaterów i to właśnie jemu towarzyszy wtedy trzecioosobowy narrator. Co ciekawe, autor nie zastosował tutaj znanego zabiegu, polegającego na finalnym spotkaniu się wszystkich postaci i połączeniu ich wątków od tego momentu. Ich losy krzyżowały się w różnych chwilach, by za jakiś czas się rozdzielić i pomknąć swoim torem.


Gwynne najwięcej czasu poświęcił Corbanowi i przez długi czas zastanawiałam się, dlaczego. Co ma w sobie ten chłopiec, jaką rolę odegra? W odpowiedziach na te pytania bardzo pomaga odczytana na zebraniu wszystkich władców przepowiednia. Gdy w pewnym momencie do niej zajrzałam, odkryłam pewne prawidłowości, ale i tak nie znalazłam odpowiedzi na najważniejsze zagadnienie: kto stanie po której stronie? Pomijając jednak role poszczególnych postaci w powieści, skupmy się na ich stworzeniu i osobowości. Corban potrafi wzbudzić sympatię i zachowuje się dokładnie tak, jak powinna osoba w jego wieku. Wspaniałe jest to, że jego zdolności pojawiają się dzięki ciężkiej pracy i treningom, a nie przychodzą naturalnie znikąd. Bardzo polubiłam również Kastella i Veradisa, chociaż ten ostatni wydał mi się bardzo naiwny. Jeśli chodzi o innych bohaterów, to autor może zostać znienawidzony za swoje gierki z czytelnikiem. Najpierw robi wszystko, byśmy przywiązali się do postaci, a później zwraca je przeciwko sobie, uśmierca w walce, a serce czytelnika bije szybciej nie wiadomo czy z ulgi, czy ze smutku.


Ziemie Wygnanych to niesamowite miejsce, zróżnicowane pod względem kultury - ras, obyczajów i sposobów walki. I muszę przyznać, że tutaj pojawił się mój pierwszy problem z tą książką. Ze względu na jej gabaryty początkowo czytałam ją tylko w domu, ale wiele przerw sprawiło, że najzwyczajniej w świecie zgubiłam się w tych wszystkich imionach, miejscach i nazwach. Doprowadziło mnie to do rozpisania każdego z wątków, ale i tak to zadanie okazało się bardzo trudne. Sprawy nie ułatwiało także to, że między rozdziałami poświęconymi Kastellowi było naprawdę sporo innych, przez co często nie pamiętałam, na czym zakończył się wątek tego bohatera. Myślę, że przydałoby się tutaj coś w rodzaju spisu bohaterów i ich funkcji. Cały świat wykreowany przez autora ma w sobie coś oryginalnego i zaskakującego; intryga rośnie na intrydze, a czytelnik gubi się w domysłach. Rozwiązania zagadki nikt nie podaje nam na tacy - nasze podejrzenia chyba będą musiały poczekać na kolejne tomy. Bardzo spodobało mi się także wprowadzenie nowych, nie tak oklepanych postaci i stworzeń: nie ma smoków, elfów ani krasnoludów - są za to olbrzymy, wilkuny i draigi. Zawiść wprowadza czytelnika w nowe miejsce, Ziemie Wygnanych powoli wyciągają swoje macki, by pokazać nam swoją historię i sprawić, że nawet my będziemy musieli opowiedzieć się o którejś ze stron. Polityka, magia i tajemnice, a do tego zupełnie niejasny, nieoczywisty podział między dobrem i złem - to i o wiele więcej gwarantuje nam John Gwynne w pierwszej ze swoich książek z tej serii.


O ile się nie mylę, za tłumaczenie był odpowiedzialny dość znany polski pisarz fantasy. Wydaje mi się, że w niektórych momentach starał się on przemycić trochę swojego stylu, przez co pewne fragmenty czytało mi się jakby inaczej. Ponad to, wyłapałam trochę literówek i regionalizmów, których nierozumienie wytrącało mnie czasem z czytelniczego transu oraz utrudniło mi ostateczną ocenę tej książki. Nie mogę jednak narzekać na przepiękne wydanie w twardej oprawie z zakładką w formie wstążki oraz mapkę na końcu - za to ogromny plus.
Zawiść to bardzo dobre i mocne otwarcie serii, na której ciąg dalszy niecierpliwie czekam. Mam nadzieję, że oswoiłam się z Ziemiami Wygnanych na tyle, że lektura kolejnych tomów obejdzie się bez rozpisywania poszczególnych wątków i postaci. Polecam tę powieść wszystkim miłośnikom dobrego fantasy, którzy szukają wspaniałej lektury na długie, zimowe wieczory oraz jako prezent dla takich moli książkowych.
Ines de Castro

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szablon stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.